Opowiadanie o One Direction
10.05.2014
Tak wiec wprowadzamy limit
2 komentarze=rozdział chce mieć pewność ze chcecie czytać i jesteście ze mną....
6.08.2014
Informacja
http://life-is-not-happy-ending.blogspot.com/
5.17.2014
Rozdział 11
-Hej czy ty mnie wogóle słuchasz??
-Przepraszam ja... zamyśliłam się i tyle
-dobra, dobra już się tak nie tłumacz tylko chodź musimy się przebrać i lecimy z chłopakami na ich występ. Stanęłyśmy pod sceną odgrodzone od fanek wraz z ekipą chłopaków, kiedy nagle usłyszeliśmy wielki pisk i natychmiast spojrzałyśmy na scenę. To oni weszli na scenę i zaczęli występ od powitania i zaczęli śpiewanie od You&I. Liam śpiewając miałam wrażenie że cały czas patrzył na mnie, w końcu odwróciłam swój wzrok i speszona tylko wsłuchiwałam się w ich głosy. Gdy zaczęli śpiewać następną piosenkę znów podniosłam głowę i teraz ja wpatrywałam się w tego wysokiego ciemnego blondyna o brązowych oczach...Zaraz co ja odwalam przyłapałam się właśnie na myśleniu o nim, przecież ja nie mogę się w nim zakochać. Sam powiedział że nie zamierza z kimś być, więc lepiej było by dla mnie gdybym trzymała się od niego na dystans. Po dwóch godzinach chłopaki zeszli ze sceny a my wraz z resztą ekipy udałyśmy się za kulisy.
-Gratuluje udanego występu-powiedziała Rose i podbiegła do Harrego dając mu buziaka
-Dzięki skarbie,ale jeszcze musimy zobaczyć się z tymi którzy wykupili vipy.
-Dobra to my będziemy czekać na was w garderobie, a i niezły występ.-po tych słowach spuściłam wzrok i poszłam z Rose i moją kuzynką do garderoby chłopaków, kiedy tylko drzwi się za nami zamknęły myślałam że zaraz zejdę...Zaczęło się przesłuchanie.
-Dobra co jest między tobą, a Liamem.
-Nic między nami nie ma, i raczej nie będzie.
-Co jak to-wybuchnęła Alison-to nie możliwe J
Jane on cały występ patrzył na ciebie i śpiewał tylko dla ciebie.
-A skąd macie tą pewność?
-A skąd ty masz pewność że z nim nie będziesz?
-Bo dzisiaj rano mnie pocałował,a po wszystkim powiedział że nie chce się angażować w coś a potem cierpieć.
-A teraz cierpisz ty.
-Kurwa co za palant. Idę mu to wszystko wygarnąć nigdy nie powinien cie całować a potem mówić czegoś takiego, na przyszłość zapamięta.-nim zdążyłam ja powstrzymać Rose była już na zewnątrz.
-Możemy już pojechać do hotelu??Nie chcę tu by kiedy on tu przyjdzie po tym wszystkim.
-Ja zostanę i powiem im gdzie jesteś żeby się nie martwili okej??
-Dobra, i błagam cię Alison nie dopuść do mnie Liama dzisiaj już okej?
-Okej, do zobaczenia.- po tych słowach przytuliłyśmy się zabrałam swoją torebkę i kurtkę i pojechałam do hotelu. Po półtorej godzinie wróciły dziewczyny,a ja udawałam że śpię by dowiedzieć się o czym gadają.
-I co mu powiedziałaś?
-To samo co wam że nie ma prawa jej tak traktować i że jeśli jeszcze raz coś takiego zrobi to ma przerąbane u mnie. A i że teraz ona cierpi przez niego.
-I co on na to.
-Powiedział że nie wiedział że ona teraz cierpi, ale on swojego zdania nie zmieni tylko ze względu na jedną głupią dziewczynę...
-Co??!!
-Ciszej Jane śpi. No właśnie przyłożyłam mu w twarz i powiedziałam że ona nie jest zwykłą dziewczyną, i ze jeśli znowu zrobi coś głupiego oberwie mocniej.
-I co dalej?
-Harry mnie odciągnął i zaprowadził do busa. Resztę już widziałaś.
-Taaa. Współczuję jej że trafiła na kogoś takiego jak on.
-Ja też no ale my nic na to nie poradzimy.Dobra choć spać.
-Dobranoc-po tym dziewczyny zgasiły światło a ja odpłynęłam do krainy morfeusza.
Obudziłam się o 5 rano więc postanowiłam się przejść po parku nie daleko hotelu. Ogarnęłam się,wzięłam telefon słuchawki i wyszłam z pokoju,musiałam przemyśleć to co wczoraj usłyszałam od dziewczyn.Kiedy wyszłam z hotelu uderzyło we mnie ciepłe powietrze, skierowałam się do parku słuchając muzyki i myśląc. W sumie jak dla mnie rozwiązanie było proste, muszę unikać Liama ale to nie będzie takie proste puki stąd nie wylecimy,ale nic innego mi nie pozostaję.Usiadłam na ławce i schowałam twarz w dłonie, co ja robię ze swoim życiem .Liam mi się podoba i całowałam się z nim a Zayn? No właśnie co z nim? Jego piękne ciemne włosy postawione do góry z tym blond loczkiem,lekki zarost który dodaje mu tego czegoś i jego piękne czekoladowe oczy w których mogę zatonąć. Może to Zayn był by dla mnie lepszy a nie Liam, przez którego czuję się teraz tak źle.
-Może chusteczkę??-usłyszałam głos osoby koło mnie
-Po co mi chusteczka?
-Jeśli dobrze pamiętam to po to by ocierać łzy.
-Ale ja nie płaczę
-Na pewno? Twój głos i szloch mówią co innego. Co się stało?
-Serio? Jesteś całkiem mi obcą osobą i obchodzi cię to?
-Nie do końca jesteśmy sobie obcy.
-Dobrze tak więc wczoraj pocałował mnie chłopak a potem powiedział że nie chcę się angażować żeby potem nie cierpieć co zraniło mnie, i ma on przyjaciela o którym nie mogę przestać myśleć o jego głosie oczach i ustach.
-Serio myślisz o moich ustach?
-Tak myślę o ustach Zayna Malika...Zaraz zaraz, czy ty powiedziałeś że marze o twoich ustach?-na własne słowa podniosłam swoja głowę i ujrzałam to piękne czekoladowe spojrzenie, nie zwracałam uwagi na to co się dzieję w okół póki nie poczułam jego dłoni na moich policzkach i jego ust na moich. W tym pocałunku dało się wyczuć emocję namiętność za namiętność,smutek za smutek, radość za radość i pragnienie za pragnienie. Każdą z tych emocji starałam się mu oddać.Kiedy się od siebie oddaliliśmy mogłam się go spytac w końcu- Czemu to zrobiłeś?
-Już wczoraj chciałem ale weszła Rose z Harrym i nie mogłem, miałem nadzieję pocałować cię po występie ale dowiedziałem się że pojechałaś do hotelu, a dzisiaj trafiłem na ciebie w parku przez przypadek i już nie mogłem się powstrzymać. Wybacz mi nie chciałem ci dokładać zmartwień i problemów.
-Nic się nie stało Zayn, ja też chciałam tego pocałunku.
-Nie chce cię stracić proszę- w jego oczach zamajaczyły łzy
-I nie stracisz Zayn,zawsze będę obok ciebie, bo nie potrafiłabym bez ciebie żyć-tak właśnie uświadomiłam sobie że to Zayna mi wczoraj brakowało obok mnie, to jego szukałam wczoraj na scenie a nie Liama, i to Zaynowi poświęcam wiele myśli. Nie wierzę że tak łatwo zajął tyle miejsca w moim życiu.
-Naprawdę?
-Naprawdę Zayn zawsze będę obok ciebie.
-Jane kocham cię- po tych słowach poczułam motyle w brzuchu a jego wargi znów połączyły się z moimi. Stwierdzam iż nieodwołalnie zakochałam się w tym niesamowitym chłopaku.
4.18.2014
Rozdział 10 :D
~~~~~~~Oczami Jane~~~~~~~
Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam wpatrzone we mnie czekoladowe spojrzenie należące do mulata.
-Coś się stało?
-Nie nic ale tak spokojnie wyglądasz gdy śpisz, a jak się budzisz już nie jesteś taka spokojna i niewinna.-powiedział puszczając do mnie oczko na co ja tylko przewróciłam oczami.Kiedy przygryzł swoją wargę miałam ochotę się w nią wpić z wielką żarliwością na myśl o tym ja oblizałam swoją.-czy ty mnie prowokujesz?
-Co o co chodzi?
-Bo oblizałaś wargę patrząc się prosto na mnie.
-Zamyśliłam się po prostu nie dopowiadaj sobie różnych dziwnych rzeczy.
-Oj żebyś wiedziała co ja sobie wyobrażam, posuń się mam dość siedzenia na podłodzę.
-Dobra i tak muszę iść do siebie ogarnąć się.
-Przyjdę do ciebie kiedy też się ogarnę.
-Po co?
-Żeby nie budzić tych tu.
-Okej to jak się ogarniesz to przyjdź-wyszłam z pokoju i poszłam do swojego.Kiedy zamknęłam drzwi oparłam się o nie... Kurde co ja mam teraz zrobić podoba mi się Liam ale Zayn nie jest mi obojętny.Wzięłam z walizki krótkie granatowe spodenki i białą bluzkę i poszłam do łazienki.Kiedy weszłam pod prysznic zrelaksowałam się czując przyjemne uczucie na plecach, kiedy wyszłam włosy zostawiłam rozpuszczone i przebrałam się. Nie przepadałam za makijażem nie jestem jedną z tych które wolą nakładać tonę tapety.
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Zayna leżącego na moim łóżku w dżinsach czarnej bluzce i dżinsowej kurtce wyglądał niesamowicie
-O jednak postanowiłaś wyjść.
-Długo już tu siedzisz?
-Nie niedawno przyszedłem spokojnie.
-Okej, to co robimy?? Tamci jeszcze śpią.
-Zauważyłem że Harrego i Rose nie ma w pokoju wiesz może gdzie poszli?
-Nie mam pojęcia bo wiesz może cię zaskoczę ale spałam
-No fakt jak mogłem to przegapić
-Nie martw...-w tym momencie do pokoju weszła roześmiana Rose i Harry trzymając się za ręce
-O hej Zayn, hej Jane co tam u was?
-A w porządku, gdzie byliście?
-W aptece po tabletki na ból głowy
-A to spoko to co teraz robimy??
-Pora obudzić resztę-krzyknęłam radośnie podrywając się ze swojego łóżka i biegnąc do drugiego pokoju.Wzięłam szklankę i nalałam tam wody kiedy reszta poszła w moje ślady każdy stanął przy jakiejś osobie i oblał ją wodą.
-Co do kurwy...-wrzasnął Liam podrywając się z ziemi kiedy go oblałam-to teraz pożałujesz że to zrobiłaś Jane.Jak szybko biegasz?
-A co to ma do rzeczy??
-Dużo tak więc ponawiam swoje pytanie, jak szybko biegasz??
-Średnio.
-To radzę ci już uciekać-nim się spostrzegłam Liam już mnie gonił pogonił mnie aż do drugiego pokoju gdzie schowałam się do według mnie bezpiecznej łazienki. I to był błąd Liam wbiegł tam za mną i wchodząc ze mną na rękach pod prysznic odkręcił wodę co spotkało się z moim natychmiastowym krzykiem
-Liam oszalałeś??
-Ostrzegałem cię grzecznie, to twoja wina że nie uciekłaś
-Jestem przez ciebie cała mokra
-Ciekawe... No cóż oboje jesteśmy więc spoko.
-Dobra puść mnie-kiedy postawił mnie na ziemi przyparł mnie do ściany
-Walić to nie mam nic do stracenia-po tych słowach wpił się w moje usta, jego ręce powędrowały na moją talię przysuwając mnie do niego tak że moje ręce wylądowały na jego torsie. To było takie niespodziewane, tym pocałunkiem tak jakby oddawał swoje emocję czułość,namiętność i frustrację oraz strach. Tych dwóch ostatnich wogóle nie rozumiałam. -przepraszam nie wiem czemu to zrobiłem-i wyszedł zostawiając mnie pod prysznicem w osłupieniu. Pocałował mnie i mnie się to podobało a on mnie przeprasza? O co tu kurwa chodzi?? Nie rozumiem go no ale co ja mogę,poszłam do pokoju wzięłam rzeczy i poszłam się przebrać kiedy wyszłam zobaczyłam go na łóżku więc usiadłam na przeciwko niego
-Liam spójrz na mnie proszę -moje słowa spotkały się z ciszą i brakiem reakcji podniosłam więc jego twarz łapiąc ją w dwie ręce-czemu mnie za to przeprosiłeś?? I czemu mnie tam zostawiłeś nawet nie wiesz jakie teraz jest to dla mnie dziwne i nie zrozumiałe.
-Myślałem że będziesz na mnie wściekła za to co zrobiłem i czuję się głupio bo jesteśmy kolegami i nie powinniśmy robić czegoś takiego
-Liam, to było niesamowite takie delikatne czułe a zarazem namiętne i szczerze podobało mi się-tym razem to ja opuściłam głowę w dół bo byłam pewna że się rumienie.
-Serio?? Ej Jane czemu się wstydzisz?
-Bo jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałam, i tak serio jesteś niesamowity.
-Miło wiedzieć, ale wiesz... To nie skończy się tak jak u Harrego i Rose, za krótko cię znam a nie chcę angażować się w coś i potem cierpieć
-Rozumiem cię ja sama bym nie chciała
-Dobrze, chodźmy zanim zaczną krzyczeć albo co nie chcę się z nimi użerać
-Okej to chodź już-wstałam i otępiała poszłam za nim. Pocałował mnie do cholery, a teraz mówi że nie chcę się wiązać?? Ja pierdolę o co tu kurwa chodzi, niech mi nie miesza w głowię.
Rozdział 9
Boże czy to prawda?? Ona naprawdę się zgodziła? Nie wierzę ale teraz muszę się zastanowić co zrobię z wytwórnią, przecież oni mnie zabiją...Jestem ciekaw czy Rose wytrzyma te wszystkie moje humorki dotyczące bliskości i podobnych do tego rzeczy.Jest delikatną i niewinna dziewczyną i nie mogę patrzeć jak płaczę a mimo to ją skrzywdziłem...Co jest ze mną....Nigdy nie przejmowałem się żadną dziewczyną.Moje myśli przerwała dziewczyna której poświęcam tyle myśli.
-Harry, czy ty mnie wogóle słuchasz??
-Przepraszam zamyśliłem się,a o co chodzi??
-Jesteśmy już na dole i pytałam czy się gdzieś przejdziemy.
-Przykro mi skarbie, ale z chłopakami po śniadaniu jedziemy na próby przed koncertem.
-Okej, to może przejdę się gdzieś z dziewczynami.
-Ale myśleliśmy że pojedziecie z nami...
-Oj Harry nie smuć się tak będzie dobrze,pojedziemy z wami
-To super a teraz chodźmy do reszty bo mnie zabiją jak się spóźnię.-doszliśmy do stolika i spotkaliśmy się ze zdziwionymi spojrzeniami-o co wam chodzi??
-Czy wy jesteście razem??
-Skąd ten pomysł??
-Harry trzymasz Rose za rękę-powiedziała Jane prawie się śmiejąc
-Fakt-powiedziałem się rumieniąc-dobra zbierajmy się bo Paul nie wybaczy nam jeśli się spóźnimy-wszyscy natychmiast wstali od stołu i ruszyliśmy do busa.Rose usiadła koło mnie,Jane koło Liama a Alison obok Nialla. Zastanawiało mnie kiedy reszta dziewczyn będzie z którymś z nich. Niallowi na pewno podoba się Alison, ale Jane wpadła w oko Zaynowi i chyba Liamowi a nie chcę by się o nią kłócili.Kiedy dojechaliśmy na miejsce najpierw wysiedli Liam Zayn Louis i Jane potem Niall i Alison, i kiedy my mieliśmy wysiąść zatrzymałem Rose w miejscu.
-Coś się stało??
-Nie tylko chciałem się spytać czy jesteś pewna że chcesz ze mną być??- w tym momencie Louis wszedł do busa i kazał nam wyjść. poszliśmy na scenę a ja byłem lekko zdołowany. Po 2 piosenkach zeszliśmy i podeszła do mnie Rose.
-Harry co jest??
-Nic, serio wszystko jest okej
-Przecież widzę że nie, powiedz mi.
-Nic się nie stało... Muszę wracać na scenę
-Dobrze...Hazza??
-Co jest??
-Jestem pewna że chcę z tobą być...Jesteś dla mnie wszystkim-powiedziała podchodząc do mnie i mnie przytulając. Dobry humor towarzyszył mi przez cały ten czas kiedy tam byliśmy.Kiedy nadszedł koniec pojechaliśmy z powrotem do hotelu.
-To co dziewczyny robimy imprezę??
-Pewnie, jestem za-wtrąciła się szybko Jane-ale błagam wyciągnijcie z pokoju Alison bo ona chyba nie jest sobą
-Ja pójdę-zaoferował się blondyn. Wiedziałem że Alison mu się podoba ale on nie jest zbyt śmiały...
-Rose kochanie mam do ciebie sprawę
-Co się stało??
-Bo widzisz jest taka sprawa... Ale nie mów Niallowi
-Okej, a teraz mów
-Bo on jest zakochany w Alison i...
-Harry to już wiem, powiedział mi wczoraj na imprezie.
-No i uważam że trzeba mu pomóc z Alison. On nie jest zbyt śmiały...Co ty na to?
-Jestem za a teraz chodźmy się bawić jutro pomyślimy jak im pomóc.Po kilku minutach przyszedł blondyn z Alison, ładnie wyglądają razem. Impreza rozkręcała się coraz bardziej a ja pamiętałem coraz mniej przez ilość wlanego we mnie alkoholu. Rano obudziłem się z bólem głowy i kiedy próbowałem wstać poczułem ręce wokół mojego torsu, to była Rose. Tak pięknie wyglądała kiedy kilka pasemek włosów opadało jej na twarz a reszta włosów kaskadami na jej plecy. Trafiłem na anioła,kiedy odgarniałem jej włosy z twarzy delikatnie się poruszyła i otworzyła oczy.
-Auć...
-Co się stało księżniczko??
-Główka mnie boli. Ile my wczoraj wypiliśmy?
-Nie wiem ale chodź musimy znaleźć tabletki.
-Nie mają ich raczej w hotelu co równa się spacerem do apteki.
-Jeśli trzeba to trzeba byle zabić ten ból.
-Dobrze, ale daj mi się najpierw ogarnąć. Muszę iść do swojego pokoju.
-Pójdę z tobą byle ich nie obudzić.-kiedy doszliśmy do jej pokoju otworzyła walizkę i wyjęła z niej sukienkę w kolorze różu zmieszanego z brzoskwinią.
-Poczekaj chwilę pójdę się przemyć.
-Zawsze mogę iść z tobą
-Harry...Jesteś zboczony
-A mimo to mnie kochasz-puściłem do niej oczko a ona zniknęła za drzwiami łazienki.Po 10 minutach wyszła. Wyglądała pięknie.
-Teraz ty się ogarnij i idziemy.
-Okej poczekaj tutaj zaraz wracam...-po tych słowach wyszedłem i poszedłem do swojego pokoju dopiero teraz dostrzegłem że Louis i Liam leżą na łóżku Zayn na podłodze przy fotelu na którym śpi Jane, natomiast na dwóch różnych stronach kanapy Alison i Niall. Wziąłem potrzebne mi rzeczy i poszedłem się ogarnąć, po 15 minutach byłem gotowy i poszedłem po Rose.
-O nareszcie już chciałam dzwonić po policję
-Oj nie marudź już... Idziemy??
-Pewnie-złapałem jej rękę i wyszliśmy...
4.14.2014
3.28.2014
Rozdział 8
-Niall błagam cię, powiedz o co chodzi-powiedziałem to po tym jak wyszliśmy na zewnątrz hotelu. Teraz dla mnie nie liczyło się to że jest 4 rano, tylko to że mamy mówić o Rose... Jeszcze nigdy nie przejmowałem się tak żadna dziewczyną. Co się że mną dzieję??
-Słuchaj gadałem z nią na imprezie i powiedziała że podobasz się jej. Ale ona uważa że skoro jesteś gwiazdą to ona będzie jedną z wielu,więc ona nie powie ci tego.
-Ale co tobie do tego Niall?? Podoba ci się Rose, czy mówisz mi to tak poprostu??
-Harry, wszyscy wiemy jaki jesteś. Dziewczyny zmieniasz szybko, a ona niczym nie zawiniła. Więc albo potraktuj ją poważnie albo sobie to daruj.okej??
-Okej. Dzięki że mi powiedziałeś, ale ona wydaje się inna. Z nią chętniej rozmawiam i spędzam czas, uśmiecham się kiedy dostaję od niej esemesa i słucham jej Niall. Nie wiem co się ze mną dzieję.
-Czyżby nasz niedostępny pan Harold Styles zakochał się w zwykłej dziewczynie??
-Ona nie jest zwykłą dziewczyną. Ona jest niezwykła i jest w niej coś co mnie przyciąga.
-Oj Harry, chyba w końcu wiesz co to miłość.
-Zobaczymy. A teraz wracajmy pora się zdrzemnąć chociaż na chwilę
-Jestem za.-szliśmy tak w zupełnej ciszy, a ja pogrążony we własnych myślach. Polożyłem się na łóżku, ale nie mogłem zasnąć. Cały czas myślałem o tym co powiedział mi Niall. Ona była inna, nie zależało jej na moich pieniądzach i nie widziała we mnie członka Onedirection. Ona widzi prawdziwego mnie. Przy niej szczerze się uśmiecham i nikogo nie udaję. Moje przemyślania przerwał dźwięk smsa. Kiedy zobaczyłem kto napisał szczerzyłem się jak głupi do małego ekranika.
Przepraszam jeśli cię obudziłam,ale nie mogę zasnąć. Pójdziesz ze mną na śniadanie?? Bo jest już po 9~R ;-)
Pewnie że tak przebiorę się i pójdziemy okej??~H :-)
Miałem nadzieję że nie zmieni ona zdania. Cieszyłem się że spędze z nią trochę czasu sam.
Okej. Spotkajmy się przed windą~R ;-)
Przebrałem się i gotowy czekałem na nią. Nagle drzwi od jej pokoju się otworzyły i widziałem jak ta piękna dziewczyna wychodzi z pokoju. Dzisiaj ubrała dżinsy białą bluzkę i sweter granatowo biały. Wyglądała pięknie. Nie malowała się a włosy rozpuściła.Nie wiem co ona miała w sobię takiego pięknego.
-Wyglądasz pięknie.
-yyy. dzięki Harry.-przywitała mnie buziakiem w policzek a po chwili już siedzieliśmy jedzac śniadanie.
-to co?? będziesz zarywać do Nialla??
-nie, nie bardzo mi się podoba jest okej jako kumpel ale nie mój typ.
-o to jaki jest twój typ?
-wolę zabawnych,miłych,żywych i troche bardziej odważnych a przede wszystkim pewnych siebie. Niall boi się przyznać że czuję coś do Alison a powinien bo ona tez coś czuję. Troche to dziwne nie uwarzasz? Widzieli się pierwszy raz a juz coś czują.
-Tak,troche dziwne. Nie rozumiem tego w takim razię to jest od pierwszego wejrzenia.
-Też chcialabym tak znaleźć kogoś, ale spójrz na mnie nikt się mna nie interesuję-czemu ma tak nisko samoocenę, przeciez jest piękna-You don't know you beautifull. If only you saw what i can see.
-Harry co ty robisz?
-Śpiewam taka jest prawda Rose pogódź się z nią.
-Harry to raczej będzie oceniać osoba której na mnie będzie zależeć.
-Ja pierdole dziewczyno weź się ogarnij zachowujesz sie jak dziecko. Ty tak mówiąc wymuszasz by ktoś ci powiedział że to nie prawda.Jestes idiotką i myślisz że coś tym zyskasz? Jesteś żałosna.
-To już twoje popieprzone domysły Harry, ale dzieki że za taka osobę mnie masz nie wiesz jak to boli.-w jej oczach zobaczyłem łzy.
-Rose przepraszam nie o to mi chodziło
-Zostaw mnie w spokoju, nawet się do mnie nie odzywaj ani nie zbliżaj Harry poprostu mnie zostaw.-wstała i poszła na góre jak mogłem zrobić coś takiego,nie chciałem by płakała ale to samo wyszło przecież mi na niej zalezy czy ona tego nie widzi??
~~~~~~~Oczami Rose~~~~~~~~
Wbiegłam na górę.Jak mógł o mnie tak powiedzieć. Zalezy mi na nim ale na razie nie chce go widzieć od niego te słowa bolą bardziej niż myśli.Kurwa Rose ogarnij się to tylko chłopak.Co z tego że sie w nim zakochałam.Weszłam do pokoju i przywitałam sie z dziewczynami.
-Hej dziewczyny
-Hej Rose idziesz z nami na śniadanie??
-Nie własnie jadłam-próbowałam nie pokazywać że przed chwilą płakałam.
-Okej to my tu przyjdziemy po sniadaniu,pa-kiedy wyszły ja skierowałam sie na balkon dzięki bogu że balkon mój i chłopaków rozdzielały ściany nie chciałabym by któr mnie teraz widział.Zasunełam za soba szklane drzwi i usiadlam w rogu po chwili łzy same zaczeły mi lecieć kiedy tylko przypomniałam sobie sene która rozegrała się przed 10 minutami.Nie wiem ile tam siedziałam ale napewno jakiś czas nagle zza ściany wyjrzała głowa Liama.
-Hej Rose...Czemu płaczesz co jest??
-Nie ważne Liam błagam zostaw mnie w spokoju
-Nie puki nie powiesz o co chodzi
-Harry powiedział że jestem żałosna i jestem idiotka a mi na nim zalezy Liam, i to strasznie z jego strony zabolało
-Ja pierdole co za debil poczekaj zaraz do ciebie przyjdę okej?
-Nie Liam wolę posiedzieć sama.
-Okej ale jak będziesz czekoś potrzebować bede za ścianą.-po chwili usłyszałam trzaskanie drzwi za ścianą i nie wiele potem krzyki Liama dopiero potem zdałam sobię sprawę na kogo krzyczy więc schowała sie w pokoju ze słuchawkami na uszach ale i tak słyszałam ich kłótnie.
-Czy cie Hazza popierdoliło
-A ciebie co kurwa ugryzło co??
-Imie Rose ci coś mówi??
-Tak i co z tego?
-Siedziala przez pół godziny na balkonie w kącie placząc przez takiego debila jak ty, jak mogłes ją tak wogólę nazwać...Chociaż wiesz? Nie chce twoich wyjaśnien jeśli będziesz dalej niszczył jej życie przeniesiemy sie do innego hotelu rozumiesz??
-Tak-warknął Harry i potem słyszałam trzaski drzwi. Kątem oka spojrzałam w stronę balkonu i ujrzałam tam głowę loczka który kiedy znalazł moja drobną postać skulona na łóżku w jego oczach widziałam...Smutek??Czyżby wielki Harold Styles żałował? Po chwili przechodził ze swojego balkonu na mój i wszedł do pokoju.
-Rose ja...
-Wyjdź z tąd Harry
-Daj mi wyjasnić ja nie...
-Nie Harry nie dam ci niszczyć mojego życia ty je rujnujesz nie chce cierpieć.
-Ale Rose
-Nie rozumiesz Harry zależy mi na tobie...Ale ty mnie ranisz i nie potrafie sobie dac z tym rady wybacz
-Rose ja nie wiedzialem...
-Nie Harry!! proszę cię wyjdź-wiedziałam że łzy znów spływaja po moim policzku ale to ylo jedyne wyjście
-Nie Rose wysłuhaj mnie mi tez na tobie zalezy nie pozwolę bys więcej przeze mnie płakała wiem że zachowałem sie szczeniacko i nie chcialem cie ranić zalezy mi na tobie-podszedł do mnie i mnie przytulił i wtedy rozkleiłam sie do końca
-Ale Harry ty nie możesz być ze mną co z twoją wytwórnia.Oni tego nie poprą
-Pierdole to mam prawo być szczęsliwy a to ty dajesz mi szczęście błagam nie odchodź
-Nie odejde Harry...
-Kocham cie Rose.chcesz zostać moją dziewczyną??-moja odpowiedzia był jedynie pocałunek który był wspaniały
-Tak Harry. Też cie kocham.-wspaniałe zakończenie mimo że to dopiero początek dnia z pokoju wyszliśmy trzymając sie za ręce i tak zeszliśmy na dół gdzie wszyscy jedli śniadanie.
3.14.2014
Rozdział 7
~~~~~~~~~Oczami Nialla~~~~~~~~~
Kiedy tak staliśmy pod klubem, jakaś dziewczyna podeszła do Harrego i przywitała się z nim buziakiem w policzek. A inna do Liama i powtórzyła czynność poprzedniczki. Po chwili wiedziałem dlaczego...
-Hej Niall-podeszła do mnie Rose i mnie pprzytuliła. Byłem ostatnią osobą z którą dziewczyny się witały. Kiedy się cofneły objęły koleżankę na którą już wcześniej zwróciłem uwagę. Nagle ciszę przerwał głos Rose.
-Chłopaki to moja koleżanka,a kuzynka Jane. Ma na imię Alison.
-Hej-powiedziała swoim melodyjnym głosem.
-Część ja jestem Niall a to...
-Wiem kim jesteście. My wszystkie uwielbiamy waszą muzykę.
-Ej możemy dokończyć rozmowę w środku?? Chcę zacząć się bawić-no tak Zayna nic nie powstrzyma przed dobrą zabawą i alkocholem.
-To co którego z nas lubisz najbardziej??-spytał Lou.
-Nialla, ale ty jesteś moim drugim z kolei ulubieńcem.
-A mnie nikt nie lubi-powiedział Hazza udając smutek, na co Rose się zaśmiala, i szepcząc mu coś do ucha wyciągnęła go na parkiet. Po chwili można było obserwować jak tańczą,śmieją się i wygłupiają. Zazdrościłem im tego że pomimo że nie są ze sobą to dobrze się wspólnie bawią. Ja boję się zbliżyć do Alison,jej piękne brązowe włosy,szczupła sylwetka i piękne lekko zaróżowionę usta przyciągały uwagę, ale to jej charakter najbardziej mnie intrygował. Pogadaliśmy jeszczę chwilę, i zebrałem odwagę by w końcu się jej zapytać.
-Masz może ochotę zatańczyć??-spuściłen oczy i nerwowo ręką bawiłem się szklanką na stolę.
-Pewnie że chcę-moja radość była nie do opisania-Nialler??
-O co chodzi??
-Czy ty mnie nie lubisz albo się boisz?
-Nie... Skąd ten pomysł??
-Bo kiedy ja na ciebie patrzę, omijasz mój wzrok i zaczynasz sie denerwować.
-To nie powód... To dlatego że mi się tak jakby...-i w tym momencie Alison przeszła do Harrego, a ja tańczyłem z Rose.
-Niall, co jest??
-Nic, wszystko dobrze.
-Niall nie znam cię długo,ale nie umiesz kłamać-kurwa ma mnie,ale co ja poradzę??
-Bo właśnie miałem powiedzieć Alisonże mi się podoba, ale Hazz podmienił partnerki. A co z tobą??
-Mi się podoba Harry, ale ja mu tego nie powiem. To wielki Harry Styles, może mieć każdą, a ja?? Jestem tylko jedną z wielu uwielbiających go nastolatek. Nic na to nie poradzę. Ale ty powinieneś jej powiedzieć, napewno cię nie wyśmieje.-jej słowa były dla mnie ważne,ale nie wierzę w to co powiedziała. Boję się że Harry ją zrani,ale ja mu to powiem. Niech uważa na to co robi, bo dziewczynysą delikatne. Razem z Rose wróciłem do stolika.
-Dziękuje za to że ze mną o tym porozmawiałaś. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
-Spokojnie Nialler. Jak będziesz mieć jakieś problemy, przyjdź do mnie, zawsze cię wysłucham.
***godzinę później***
-Dobra pora się zbierać-powiedział Louis zwracając się do nas-podnieście swoje "zwłoki" i ruchy do taksówki-kiedy wszyscy tam byliśmy pogrążyliśmy się w rozmowie. Jak dojechaliśmy na miejsce wyszliśmy,i poczułem jak moją twarz owiewa chłód.
-Alison możemy pogadać??
-pewnie o co chodzi??-powiedziała oddalając się od reszty która już wchodziła do holu hotelu.
-Bo tam w klubie chciałem ci powiedzieć że...podobasz mi się Alison
-Niall,ja...nie wiem co powiedzieć-przytuliła mnie i po chwili znaleźliśmy się pod drzwiami od jej pokoju. Pocałowała mnie w policzek-dziękuje Niall,za wszystko i dobranoc.-kiedy wszedłem do pokoju musiałem znaleźć Hazze.
-Harry słuchaj nie wiem czy wiesz, ale musimy poważnie pogadać. Na osobności.
-Niall o co chodzi?? Nie często bywasz tak poważny...
-Chodzi o Rose...
3.12.2014
Rozdział 6
Kiedy dojechaliśmy pod hotel ja nawet tego nie zauważyłem, gdyż moje myśli krążyły cały czas wokół Rose. Jest niesamowita jej zielone oczy z odrobiną szarego wyglądają pięknie i lekko zaróżowione usta które tak pięknie wyglądają gdy się uśmiecha. Z transu wyrwał mnie Niall
-Te zamyślony jesteśmy już pod hotelem więc rusz swoje 4 litery i choć.-posłuszniewykonałem rozkaz i dalej pogrążony w swoich myślach nawet nie wiedziałem że już stoję przy recepcji.
-Dzień dobry mamy rezerwację pokoi dla One Direction
-Tak oczywiście niestety między dwoma pokojami jest przerwa ponieważ tamten pokój jest zajęty. Chyba że panowie dogadają się z tamtymi,lokatorkami to nie ma problemu.
-Oczywiście załatwimy to od razu-wyrwał się do windy Louis.
-Niestety jest problem ponieważ panie jeszcze nie przyjechały, ale poinformuje jak się zjawią.
-Dobrze dziękujemy i życzymy miłego dnia-rzucił na odchodne Liam i poszliśmy w,kierunku windy która miała nas zawieźć w górę na nasze i "ich" piętro. Kiedy wszedłem do pokoju zauważyłem 3 łóżka
-Super,to z kim będę dzielił pokój??
-Tym razem z Niallerem i Liamem.
-Spoko mi pasuje, ale zajmuję środkowe łóżko.-po tych słowach walnąłem się na nie i postanowiłem napisać do Rose.
Hej. Ja już na miejscu, a co ty porabiasz?? ~ H :-)
Nie musiałem długo czekać na odpowiedź więc mimowolnie uśmiechnąłem się do ekranu.
Okej. Właśnie jestem w recepcji i odbieram kluczyki. A ty co porabiasz leniuchu??~R ;-)
No tak ja niby leniuchem jak pomyśle że jeszcze będę musiał zauroczyć te dziewczyny z pokoju obok to robiło mi się słabo, ale wystarczyło żebym pomyślał o Rose i wszystko było w porządku.
A myślę o tym co dzisiaj porobić. Masz jakiś pomysł??~H :-)
A wiesz że mam?? Może wiesz gdzie tu jest jakiś fajny klub??~R ;-)
Wiem. To spotkajmy się przed 8ball o 19. I trochę się zabawimy.~H :-)
Miałem nadzieję że zgodzi się pójść bo chciałem zobaczyć ją jeszcze raz.
Pewnie. Wezmę dziewczyny i tam się spotkamy Do zobaczenia.~R :-*
-Dobra chłopaki idziemy dzisiaj o 19 do 8ball. Więc ubierzcie się ładnie.-miałem nadzieję że podzielą mój entuzjazm i nie pomyliłem się wszyscy zadowoleni siedzieliśmy w swoich pokojach. Nagle z zza ściany za którą miały mieszkać jakieś dziewczyny słychać było śmiechy i śpiewy co najlepsze to były nasze piosenki. Postanowiłem z Liamem sprawdzić o co chodzi. Ja bez ceregieli otworzyłem drzwi i wszedłem do środka tam na środku pokoju były 3 dziewczyny jedna ubrana w krótszą bluzkę odkrywającą lekko brzuch i krótkich szortach inna latała po pokoju normalnie ubrana z kanapkami w rękach niczym Nialler a trzecia miała pomarańczową prześwitującą bluzkę i majtki czarne koronkowe mrauuu. To się nazywa zrobić dobre wrażenie nagle dwie z nich się odwróciły tylko ta z kanapkami zniknęła chyba w toalecie i zdębiałem to była Rose. Ta w majtkach to ona.
-No, widzę że można tu spotkać ciekawe widoki.
-Spadaj Hazz-powiedziała pokazując mi język i się odwracając tyłem do mnie
-Jak stoisz tyłem w bieliźnie to ci nie pomaga wciąż widzę twoją figurę.-podszedłem do niej i szepnąłem jej do ucha-ale tyłek to masz całkiem niezły
-Hazz czy ty mnie śledzisz?? I odczep się od mojego tyłka.
-To ty przyszłaś do hotelu po mnie więc to ty śledzisz mnie.
-Oj idź sobie spotkamy się potem
-Okej, okej ale tańca ci nie odpuszczę.
-Idź sobie.-po tych słowach zamknęła za nami drzwi. Była 19 a my staliśmy pod klubem wybrałem białą bluzkę granatową marynarkę i czarne spodnie okazało się że prawidłowo ona miała czarną bluzkę białe spodnie i granatowe buty na obcasie. Wyglądała bosko. A Niall stał jak zaczarowany wpatrzony w tą 3, w sumie sam byłem ciekaw jak się nazywa ale w krótce się dowiemy.
Rozdział 5
---------------Oczami Rose----------------
Obudziły mnie promienie słoneczne wdzierajace się przez zasłony do mojego pokoju. Poczułam zapach czekolady i natychmiast wstałam i się ogarnelam. Postanowiłam włożyć ciemne dżinsy i pomarańczową,lekko prześwitującą bluzkę, do tego cieliste buty na obcasie. Tak ubrana upewniłam się że wszystko zabrałam i zeszłam razem z walizką na dół. Tam poczułam silniejszy zapach czekolady...
-O już wstałaś myślałam że zaraz będę musiała cię budzić. Przygotowałam nam na drogę prowiant i gorącą czekoladę.-kiedy spojrzałam na mniejszych rozmiarów torbę przeraziłam się ilością kanapek i bułek tam napakowanych.
-Czy ty załatwiłaś prowiant dla całej armii??
-Nie, a teraz ruchy taksówka na nas czeka.-w pośpiechu zabrałyśmy walizki i torbę z jedzeniem zapakowałyśmy do bagażnika same wpakowałyśmy się na tył samochodu i odjechałyśmy spod domu. Droga na lotnisko minęła strasznie szybko i na wygłupach. Wyciągnełyśmy swoje rzeczy uregulowałyśmy rachunek i ruszyłyśmy przed siebie. Kiedy znalazłyśmy się w samolocie wzięłam słuchawki,i słuchałam coveru nagranego przez Harrego i Eda Sherana. W pewnym momencie poczułam że osoba obok mnie strasznie się kręci więc zamierzałam upomnieć kochaną Jane.
-Możesz przestać się wiercić?? Bo dostaję od ciebie łokciem.
-Przepraszam piekna, nie chciałem-po tych słowach odwruciłam się do osoby obok i ujrzałam burzę loków i te piękne szmaragdowe oczy.
-Czy ty mnie śledzisz??
-Nie, a chciałabyś?? Mogę to zmienić
-Nie dzięki, ale skoro już tu jesteś to możesz dla mnie zaśpiewać-po tych słowach wyszczerzyłam się jak głupia i czekałam na odpowiedź, niestety długo nie czekałam
-Zaśpiewam jeśli dostanę buziaka w policzek.-uśmiechnął się tak że moje serce szybciej biło i zwróciłam uwagę na jego słodkie dołeczki w które zaraz dźgnełam go palcem.
-Ani mi,się śni Haroldzie- pokazałam mu język i próbowałam wstać ale złapał mnie w talii i upadłam na jego kolana.
-Teraz nie masz wyjścia Rose.
-No dobra, ale się nie nakręcaj-dałam mu buziaka a ten jak opętany zaczął krzyczeć
-Proszę państwa jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie właśnie dostałem buziaka od anioła.
-Zamknij się Harry-zaczęłam go łaskotać co okazało się jego słabością niestety nie pozostał dłużny i po chwili oboje się śmialiśmy się jak opętani. Do końca lotu siedzieliśmyjuż spokojnie tylko rozmawiając. Nie całą godzinę przed lądowaniem jego głowa wylądowała na moich kolanach, już miałam coś powiedzieć ale zobaczyłam że tak pięknie wygląda kiedy śpi. Swoje palce zatopiłam w jego lokach i bawiłam się nimi co widać mu się podobało bo się uśmiechnął. Przestałam kiedy wylądowaliśmy.
-Ej, czemu przestałaś to było takie miłe.-powiedział siadając.
-Przepraszam ale już wylądowaliśmy-zebraliśmy się przy wyjściu i nagle zobaczyłam jak Jane biegnie do nie znanej mi dziewczyny ale grzecznie powędrowałam za nią chwilę wcześniej żegnając się z Hazza.
-Cieszę się że cię widzę. Stęskniłam się za tobą.
-Ja za tobą też. A kto to??
-Moja przyjaciółka Rose. Rose poznaj moją kuzynkę Alison. Mam nadzieję że.nie jesteś zła ale chciałam się z nią zobaczyć a też przyjechała na koncert.
-Nie pewnie że nie cieszę się że mogę ją poznać. A teraz jedźmy do hotelu.- po tych słowach ruszyły za mną posłusznie i wgramoliły się do samochodu. Cały czas nawijałay jak szalone a ja bardzo chciałam więcej dowiedzieć się o Alison, ponieważ wydaję się naprawdę ciekawą osobą...
3.03.2014
Rozdział 4
-Rose!!co to ma być??-mówiła pokazując mi Twittera z wzrokiem jakby zaraz miała mnie zabić
-To ty w roli ośmiornicy
-Zabiję cię-powiedziała idąc w moją stronę.
-No widzisz jest problem... Najpierw musiałabyś mnie złapać.-powiedziałam uciekając z domu i zaczęłam biec śmiejąc się ponieważ wyobraziłam sobie jak to musi wyglądać dla przypadkowych przechodniów których mijałyśmy po drodze.
-I tak cię dorwę,zobaczysz.
-Najpierw mnie złapać musisz co wydaje się być większym problemem dla ciebie.Poza tym nic strasznego się nie stało więc nie panikuj.
-Oprócz tego że na Twitterze jest podpis pod moim zdjęciem że jestem ośmiornicą.
Ta sytuacja była dla mnie bardzo zabawna. Biegałyśmy tak póki ja już nie byłam w stanie od bolącego brzucha i załzawionych oczu ze śmiechu, więc padłam na pobliską trawę się śmiejąc.
-Co cie tak bawi??-mówiła Jane kiedy do mnie dobiegła
-Nie pytaj dobrze wiesz że chodzi o ciebie
-Przestań to nie jest śmieszne-powiedziała ze spokojem lecz po chwili wybuchła nie pohamowanym śmiechem.
-A tobie co się stało.
-Właśnie wyobraziłam sobie minę One Direction gdyby zobaczyli to zdjęcie-na te słowa mój napad śmiechu powrócił.
Dni mijały nam leniwie, wciąż to samo: jadłyśmy śniadanie,biegałyśmy, oglądałyśmy filmy, śmiałyśmy się a wieczorami chodziłyśmy do parku co któryś dzień widząc tam tę grupkę osób. W końcu postanowiłam przerwać rutynę...
-Chodź ostatni raz przejdziemy się po parku i jutro już wyjedziemy na koncert One Direction.
-Dobrze ale czemu tydzień przed??
-Możemy spróbować wbić się na scenę i udawać że śpiewamy przed publiką...
-Jednak uważam że cię pojebało Rose, ale dobra niech ci będzie.
Kiedy poszłyśmy do parku moją uwagę znów przykuła tamta grupka która teraz szła naprzeciw nas...Kiedy się mijaliśmy ramieniem otarłam się o chłopaka o pięknych zielonych tęczówkach i chyba tym sobie zawiniłam, gdyż ta chwila nie uwagi wystarczyła by moja kochana Jane wpadła do stawu na środku parku bo jakiś debil biegnąc przez park ją popchnął.Gdyby nie ten chłopak w którego ochach zatonęłam ja również, ale ku mojemu zdziwieniu złapał mnie.
-Jane!!Trzymaj się misia zaraz cię wydostanę-po tych słowach usłyszałam plusk w wodzie a uścisk wokół mnie się zacisnął...-Co się dzieje??
-To Liam skoczył pomóc twojej przyjaciółce
-To dobrze że ktoś jej pomoże... Tak wogulę Rose jestem...
-Wiem jak się nazywasz Nialler mówił że spotkał cię na lotnisku.
-Skąd możecie wiedzieć że akurat mnie??
-Bo cię rozpoznał,i nam opowiadał że jesteś sympatyczna-mówił to dość głośno ale ostatni fragment wyszeptał mi do ucha-ale nie mówił że urocza i taka piękna
Po tych słowach zauważyłam że Jane już wyszła z wody, więc podbiegłam do niej i chciałam zabrać ją do domu kiedy chłopaki powiedzieli że zapraszają nas do siebie... I wtedy się zaczęło.
-No nie daj się prosić Rose...-mówiła Jane ze zbitą miną psiaka ale to nie na nią zwróciłam uwagę tylko na zielonookiego.
-Nie i koniec chodź do domu...
-Nie puki nie powiesz mi czemu nie chcesz do nich iść
-Bo jutro o 6 mamy samolot a się nawet nie spakowałyśmy...Dlatego.
-O boże zapomniałam. Sorki chłopaki ale my już lecimy
-Spoko my też jutro wyjeżdżamy więc w sumie przypomniałyście nam o naszym wylocie.
Nie wiem co ale Jane szepnęła coś Liamowi na ucho i tyle by było kiedy wróciłyśmy spakowałyśmy się i wymyłyśmy poszłam do pokoju i w końcu odpłynęłam z myślą o tych szmaragdowych oczach...
1.24.2014
Rozdział 3
-Wiem,super było by móc z nimi posiedzieć, porozmawiać i zaprzyjaźnić się...-owszem było by fajnie,ale czy to realne??Nigdy nie zwrócą uwagi na kogoś takiego jak my. Jesteśmy zwykłymi dziewczynami. Wątpię ale marzeń nikt nie zabrania mieć.
-Zakochać się by było super-powiedziała stając na ławkę i z niej zeskakują. Wyglądała tak komicznie że nie mogłam powstrzymać śmiechu, ona tylko pociągnęłam mnie za rękę i zaczęła ze mną tańczyć do piosenki "What Makes You Beautiful", kiedy piosenka się skończyła my dwie padłyśmy na trawę na której było mnóstwo liści, a ja kątem oka zobaczyłam grupkę chłopaków śmiejących się na ławce po drugiej stronie stawu.
Kiedy nadeszła godzina 20 postanowiłyśmy iść do domu, a ja znów zainteresowana tamtymi chłopakami postanowiłam spojrzeć w ich stronę 3 ganiało się niczym dzieci, a dwóch pozostałych odprowadzało nas wzrokiem.Kiedy byłyśmy już 4 ulice od domu usłyszałam jakieś śmiechy,ale nie zwróciłam na to jakiejś szczególnej uwagi bo szłam z Jane, i słuchałyśmy One Direction podśpiewując pod nosem tak by nikt prócz nas tego nie słyszał.Gdy doszłyśmy do domu ja poszłam zrobić kanapki nalałam do dwóch szklanek soku i zaniosłam gotowa kolacje do salonu.Po kolacji poszłam się wykapać, a kiedy się położyłam nawet nie wiedziałam kiedy odpłynęłam. Znów śniły mi się tę piękne oczy i blond włosy. Nie wiem skąd,ale wciąż wydaję mi się że te oczy i włosy są mi znajome tylko nie mogę ich dopasować do żadnej osoby. Z moich przemyśleń wyrwał mnie dźwięk budzika z komórki, dziś postanowiłam że to ja zrobię śniadanie.Szybko się ogarnęłam, i zeszłam na dół do kuchni w której wczoraj wieczorem wszystko sobie przygotowałam.Zaczęłam robić gofry, i gdy wszystko już było gotowe i porcje wydzielone postanowiłam że do tego zrobię jeszcze gorącą czekoladę.Kiedy już wszystko było gotowe postanowiłam obudzić śpiocha.Weszłam do pokoju i nie mogłam się nie zaśmiać Jane spokojnie leżała, a jej włosy ułożyły się jak macki ośmiornicy.Zrobiłam jej zdjęcie i wstawiłam na Twittera z podpisem "Moja śpiąca ośmiornica" z użytkownikiem Jane Octopus Smith.Teraz mogłam ją obudzić...
-Wstawaj mój śpiochu,śniadanie na dole a ty jeszcze śpisz-jej odpowiedź powaliła mnie na ziemie.dosłownie bo dostałam poduszką-o nie teraz to ci nie wybaczę-i wzięłam druga poduszkę i zaczęłyśmy się bić, zabawa była ekstra, a uśmiechy nie schodziły nam z twarzy, gdy już trochę się zmęczyłyśmy ja jak zwykle głodna powiedziałam ze idę już na śniadanie a ona zabrała się ze mną.
-I to się nazywa sycące śniadanko
-Dziękuje bardzo,ale musiałam się zrewanżować za wczoraj.
-Nie ma o czym mówić, a teraz chodźmy pobiegać bo nam w dupę pójdzie-mówiła wystawiając język w moją stronę i biegnąc na górę się przebrać.
11.08.2013
Rozdział 2
-Hej-powiedziała do mnie z uśmiechem-zrobiłam naleśniki
-Widzę, ale wiesz że nie musiałaś??-byłam trochę zakłopotana tym że ona u mnie gotuję.
-Wiem, ale chciałam ci zrobić niespodziankę
-Ale to ja cię sprowadziłam, i to nie po to żebyś u mnie gotowała, tylko żebyś się dobrze bawiła
-Cicho i się nie kłuć, tylko jedz bo zimne będą
-Dziękuję, jesteś cudowna-naprawdę byłam jej wdzięczna za to co robi i za to że przyjechała gdy jej potrzebowałam i nie zostawiła mnie samej.
-Ja wiem że jestem cudowna
-A jaka skromna-powiedziałam biorąc talerz i idąc do salonu.
-Skromność to moje drugie imię
po skończonym posiłku, ja zabrałam brudne naczynia i wsadziłam je do zmywarki.Około 11 postanowiłyśmy obejrzeć jakiś film, i padło na HALLOWEEN, ja bojąc się horrorów i trzęsąc się obejrzałam film, ale z podziwem patrzyłam na Jane która tylko przy najstraszniejszych momentach tylko się wzdrygała.
-Dobra, ja idę zrobić obiad na co masz ochotę?-spytałam po skończonym filmie
-Nie wiem,zaskocz mnie powiedziała z szerokim uśmiechem
-Okej ale ostrzegam cię że jestem bardzo głodna po tych słowach zniknęłam w progu kuchni.
Po jakiejś godzinie skończyłam robić spaghetti i nakładałam porcję na talerze, gotowe porcję zaniosłam na stół i zaczęłyśmy jeść.
-Słyszałaś że One Direction podobno na razie jest w Londynie??
-No co ty?-powiedziałam krztusząc się obiadem bo przypomniałam sobie jak rozmawiałam z Niallem, ale niestety byłam pewna że więcej go nie spotkam.Może to i dobrze nie będę robiła sobie złudnych nadziei.
-Naprawdę!!Nie słyszałaś o tym??Jakoś nie wierzę że nie jesteś na bieżąco z plotkami.
-Nie no wiesz po tej przeprowadzce tutaj nie bardzo mam czas by czytać ploteczki
-Ehhh no trudno ale postanowiłam, że jedziemy na ich najbliższy koncert-powiedziała o mało nie wychodząc z siebie
-Aaaaaaa...serio??!!Super zawsze chciałyśmy zobaczyć ich na żywo-byłam szczęśliwa choć wiedziałam że to może być straszne gdyż Niall może mnie rozpoznać
-No takiej reakcji się spodziewałam-powiedziała podchodząc do mnie, i przytulając-ale wiesz że będziemy musiały mieszkać w hotelu??!!
-To nie ważne w końcu zobaczymy One Direction-byłam naprawdę szczęśliwa, i już nie mogłam się doczekać wyjazdu. Kiedy wybiła godzina 16, postanowiłyśmy pójść na spacer do parku.Chodziłyśmy chyba tak ze 2 godziny, i w końcu postanowiłyśmy usiąść na ławce przy stawie, po drugiej stronie zobaczyłam, tylko jakąś grupkę, ale nie przykułam do nich większej uwagi i kontynuowałam rozmowę z Jane.
Przepraszam was...
^^
Rozdział I
-Cieszę się że już jesteś-powiedziałam oddalając się od niej na wyciągnięcie rąk
-A co??Miałaś nadzieję że jednak nie przyjadę??
-Co??Uwielbiam cię nie wiem co bym zrobiła bez ciebie-czułam jak łzy szczęścia napływają mi do oczu.
-Dobra pokaż mi gdzie będziemy mieszkać bo robimy scenę
Uwielbiałam ją za jej bezpośredniość i odwagę, więc zabrałyśmy walizkę z taśmy i poszłyśmy do mojego samochodu. Gdy dojechałyśmy na miejsce ona wysiadła z samochodu i stanęła jak wryta, ja w między czasie wyciągnęłam jej bagaż i spytałam:
-Coś się stało??
-Od kiedy mieszkasz w takiej pięknej dzielnicy i od kiedy masz taki wielki dom?!
-Od kiedy się tu przeprowadziłam, znalazłam sobie pracę w biurze modelingu.
-Co??!!Tak blisko marzenia a jednak tak daleko.
-Dobra choć nie będziemy tak przecież stały cały dzień-wypowiadając te słowa zaprosiłam ją do środka.Gdy byłyśmy w środku skierowałam ją do jej pokoju i powiedziałam że jak będzie chciała to niech przyjdzie na dół do kuchni na obiad.Dalej nie wierzę w to że ona zgodziła się ze mną zamieszkać to jest jak marzenie ale boję się powiedzieć jej że poznałam Nialla bo ona zeświruje na punkcie One Direction .Gdy kończyłam nakładać obiad Jane podeszła do mnie po cichu i mnie zaskoczyła.
-Co ty taka cała w skowronkach??
-A po prostu mam swoja przyjaciółkę koło siebie i tyle
-Słuchaj innych może oszukasz ale nie mnie...Gadaj o co chodzi...
-Ale obiecaj że nie zaczniesz krzyczeć
-Obiecuję no już powiedz a nie mnie trzymasz w niepewności
-Na lotnisku spotkałam Nialla Horana
-Co??!!Jakim cudem i co??
-Wiedziałam że wrzaśniesz po prostu wychodził i chwile pogadaliśmy..
-Tak jasne po prostu no dobra ale mniejsza o to chcę pozwiedzać trochę Londynu okej??
-Jestem za to chodź.-wędrując tak po uliczkach Londynu tych małych i dużych zwiedziłyśmy dużo miejsc a kiedy lekko się przyciemniało dotarłyśmy do parku i usiadłyśmy na ławce z której zeszło 2 chłopaków w kapturach jeden miał loki i zielone oczy drugi miał ciemne włosy i brązowe oczy ale krótko im się przyglądałam po 1 godzinie zaczęłyśmy zbierać się do domu i ja katem oka zobaczyłam te same dwie zakapturzone postacie więc powiedziałam Jane by trochę przyśpieszyła i tak dotarłyśmy bezpiecznie do domu.
-Ale się przestraszyłam myślisz że coś nam zrobią??
-Wątpię ale miejmy nadzieję że nie.Dobra idę się myc i spać tobie też radzę-po uspokajającej kąpieli poszłam do swojego pokoju i zasnęłam o dziwo śnił mi się zakapturzony chłopak o niebieskich oczach i bląd włosach...To był miły sen ale szkoda że tylko sen...