~~~~~~~~Oczami Harrego~~~~~~~~
-Niall błagam cię, powiedz o co chodzi-powiedziałem to po tym jak wyszliśmy na zewnątrz hotelu. Teraz dla mnie nie liczyło się to że jest 4 rano, tylko to że mamy mówić o Rose... Jeszcze nigdy nie przejmowałem się tak żadna dziewczyną. Co się że mną dzieję??
-Słuchaj gadałem z nią na imprezie i powiedziała że podobasz się jej. Ale ona uważa że skoro jesteś gwiazdą to ona będzie jedną z wielu,więc ona nie powie ci tego.
-Ale co tobie do tego Niall?? Podoba ci się Rose, czy mówisz mi to tak poprostu??
-Harry, wszyscy wiemy jaki jesteś. Dziewczyny zmieniasz szybko, a ona niczym nie zawiniła. Więc albo potraktuj ją poważnie albo sobie to daruj.okej??
-Okej. Dzięki że mi powiedziałeś, ale ona wydaje się inna. Z nią chętniej rozmawiam i spędzam czas, uśmiecham się kiedy dostaję od niej esemesa i słucham jej Niall. Nie wiem co się ze mną dzieję.
-Czyżby nasz niedostępny pan Harold Styles zakochał się w zwykłej dziewczynie??
-Ona nie jest zwykłą dziewczyną. Ona jest niezwykła i jest w niej coś co mnie przyciąga.
-Oj Harry, chyba w końcu wiesz co to miłość.
-Zobaczymy. A teraz wracajmy pora się zdrzemnąć chociaż na chwilę
-Jestem za.-szliśmy tak w zupełnej ciszy, a ja pogrążony we własnych myślach. Polożyłem się na łóżku, ale nie mogłem zasnąć. Cały czas myślałem o tym co powiedział mi Niall. Ona była inna, nie zależało jej na moich pieniądzach i nie widziała we mnie członka Onedirection. Ona widzi prawdziwego mnie. Przy niej szczerze się uśmiecham i nikogo nie udaję. Moje przemyślania przerwał dźwięk smsa. Kiedy zobaczyłem kto napisał szczerzyłem się jak głupi do małego ekranika.
Przepraszam jeśli cię obudziłam,ale nie mogę zasnąć. Pójdziesz ze mną na śniadanie?? Bo jest już po 9~R ;-)
Pewnie że tak przebiorę się i pójdziemy okej??~H :-)
Miałem nadzieję że nie zmieni ona zdania. Cieszyłem się że spędze z nią trochę czasu sam.
Okej. Spotkajmy się przed windą~R ;-)
Przebrałem się i gotowy czekałem na nią. Nagle drzwi od jej pokoju się otworzyły i widziałem jak ta piękna dziewczyna wychodzi z pokoju. Dzisiaj ubrała dżinsy białą bluzkę i sweter granatowo biały. Wyglądała pięknie. Nie malowała się a włosy rozpuściła.Nie wiem co ona miała w sobię takiego pięknego.
-Wyglądasz pięknie.
-yyy. dzięki Harry.-przywitała mnie buziakiem w policzek a po chwili już siedzieliśmy jedzac śniadanie.
-to co?? będziesz zarywać do Nialla??
-nie, nie bardzo mi się podoba jest okej jako kumpel ale nie mój typ.
-o to jaki jest twój typ?
-wolę zabawnych,miłych,żywych i troche bardziej odważnych a przede wszystkim pewnych siebie. Niall boi się przyznać że czuję coś do Alison a powinien bo ona tez coś czuję. Troche to dziwne nie uwarzasz? Widzieli się pierwszy raz a juz coś czują.
-Tak,troche dziwne. Nie rozumiem tego w takim razię to jest od pierwszego wejrzenia.
-Też chcialabym tak znaleźć kogoś, ale spójrz na mnie nikt się mna nie interesuję-czemu ma tak nisko samoocenę, przeciez jest piękna-You don't know you beautifull. If only you saw what i can see.
-Harry co ty robisz?
-Śpiewam taka jest prawda Rose pogódź się z nią.
-Harry to raczej będzie oceniać osoba której na mnie będzie zależeć.
-Ja pierdole dziewczyno weź się ogarnij zachowujesz sie jak dziecko. Ty tak mówiąc wymuszasz by ktoś ci powiedział że to nie prawda.Jestes idiotką i myślisz że coś tym zyskasz? Jesteś żałosna.
-To już twoje popieprzone domysły Harry, ale dzieki że za taka osobę mnie masz nie wiesz jak to boli.-w jej oczach zobaczyłem łzy.
-Rose przepraszam nie o to mi chodziło
-Zostaw mnie w spokoju, nawet się do mnie nie odzywaj ani nie zbliżaj Harry poprostu mnie zostaw.-wstała i poszła na góre jak mogłem zrobić coś takiego,nie chciałem by płakała ale to samo wyszło przecież mi na niej zalezy czy ona tego nie widzi??
~~~~~~~Oczami Rose~~~~~~~~
Wbiegłam na górę.Jak mógł o mnie tak powiedzieć. Zalezy mi na nim ale na razie nie chce go widzieć od niego te słowa bolą bardziej niż myśli.Kurwa Rose ogarnij się to tylko chłopak.Co z tego że sie w nim zakochałam.Weszłam do pokoju i przywitałam sie z dziewczynami.
-Hej dziewczyny
-Hej Rose idziesz z nami na śniadanie??
-Nie własnie jadłam-próbowałam nie pokazywać że przed chwilą płakałam.
-Okej to my tu przyjdziemy po sniadaniu,pa-kiedy wyszły ja skierowałam sie na balkon dzięki bogu że balkon mój i chłopaków rozdzielały ściany nie chciałabym by któr mnie teraz widział.Zasunełam za soba szklane drzwi i usiadlam w rogu po chwili łzy same zaczeły mi lecieć kiedy tylko przypomniałam sobie sene która rozegrała się przed 10 minutami.Nie wiem ile tam siedziałam ale napewno jakiś czas nagle zza ściany wyjrzała głowa Liama.
-Hej Rose...Czemu płaczesz co jest??
-Nie ważne Liam błagam zostaw mnie w spokoju
-Nie puki nie powiesz o co chodzi
-Harry powiedział że jestem żałosna i jestem idiotka a mi na nim zalezy Liam, i to strasznie z jego strony zabolało
-Ja pierdole co za debil poczekaj zaraz do ciebie przyjdę okej?
-Nie Liam wolę posiedzieć sama.
-Okej ale jak będziesz czekoś potrzebować bede za ścianą.-po chwili usłyszałam trzaskanie drzwi za ścianą i nie wiele potem krzyki Liama dopiero potem zdałam sobię sprawę na kogo krzyczy więc schowała sie w pokoju ze słuchawkami na uszach ale i tak słyszałam ich kłótnie.
-Czy cie Hazza popierdoliło
-A ciebie co kurwa ugryzło co??
-Imie Rose ci coś mówi??
-Tak i co z tego?
-Siedziala przez pół godziny na balkonie w kącie placząc przez takiego debila jak ty, jak mogłes ją tak wogólę nazwać...Chociaż wiesz? Nie chce twoich wyjaśnien jeśli będziesz dalej niszczył jej życie przeniesiemy sie do innego hotelu rozumiesz??
-Tak-warknął Harry i potem słyszałam trzaski drzwi. Kątem oka spojrzałam w stronę balkonu i ujrzałam tam głowę loczka który kiedy znalazł moja drobną postać skulona na łóżku w jego oczach widziałam...Smutek??Czyżby wielki Harold Styles żałował? Po chwili przechodził ze swojego balkonu na mój i wszedł do pokoju.
-Rose ja...
-Wyjdź z tąd Harry
-Daj mi wyjasnić ja nie...
-Nie Harry nie dam ci niszczyć mojego życia ty je rujnujesz nie chce cierpieć.
-Ale Rose
-Nie rozumiesz Harry zależy mi na tobie...Ale ty mnie ranisz i nie potrafie sobie dac z tym rady wybacz
-Rose ja nie wiedzialem...
-Nie Harry!! proszę cię wyjdź-wiedziałam że łzy znów spływaja po moim policzku ale to ylo jedyne wyjście
-Nie Rose wysłuhaj mnie mi tez na tobie zalezy nie pozwolę bys więcej przeze mnie płakała wiem że zachowałem sie szczeniacko i nie chcialem cie ranić zalezy mi na tobie-podszedł do mnie i mnie przytulił i wtedy rozkleiłam sie do końca
-Ale Harry ty nie możesz być ze mną co z twoją wytwórnia.Oni tego nie poprą
-Pierdole to mam prawo być szczęsliwy a to ty dajesz mi szczęście błagam nie odchodź
-Nie odejde Harry...
-Kocham cie Rose.chcesz zostać moją dziewczyną??-moja odpowiedzia był jedynie pocałunek który był wspaniały
-Tak Harry. Też cie kocham.-wspaniałe zakończenie mimo że to dopiero początek dnia z pokoju wyszliśmy trzymając sie za ręce i tak zeszliśmy na dół gdzie wszyscy jedli śniadanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz