3.12.2014

Rozdział 5

---------------Oczami Rose----------------

Obudziły mnie promienie słoneczne wdzierajace się przez zasłony do mojego pokoju. Poczułam zapach czekolady i natychmiast wstałam i się ogarnelam. Postanowiłam włożyć ciemne dżinsy i pomarańczową,lekko prześwitującą bluzkę, do tego cieliste buty na obcasie. Tak ubrana upewniłam się że wszystko zabrałam i zeszłam razem z walizką na dół. Tam poczułam silniejszy zapach czekolady...
-O już wstałaś myślałam że zaraz będę musiała cię budzić. Przygotowałam nam na drogę prowiant i gorącą czekoladę.-kiedy spojrzałam na mniejszych rozmiarów torbę przeraziłam się ilością kanapek i bułek tam napakowanych.
-Czy ty załatwiłaś prowiant dla całej armii??
-Nie, a teraz ruchy taksówka na nas czeka.-w pośpiechu zabrałyśmy walizki i torbę z jedzeniem zapakowałyśmy do bagażnika same wpakowałyśmy się na tył samochodu i odjechałyśmy spod domu. Droga na lotnisko minęła strasznie szybko i na wygłupach. Wyciągnełyśmy swoje rzeczy uregulowałyśmy rachunek i ruszyłyśmy przed siebie. Kiedy znalazłyśmy się w samolocie wzięłam słuchawki,i słuchałam coveru nagranego przez Harrego i Eda Sherana. W pewnym momencie poczułam że osoba obok mnie strasznie się kręci więc zamierzałam upomnieć kochaną Jane.
-Możesz przestać się wiercić?? Bo dostaję od ciebie łokciem.
-Przepraszam piekna, nie chciałem-po tych słowach odwruciłam się do osoby obok i ujrzałam burzę loków i te piękne szmaragdowe oczy.
-Czy ty mnie śledzisz??
-Nie, a chciałabyś?? Mogę to zmienić
-Nie dzięki, ale skoro już tu jesteś to możesz dla mnie zaśpiewać-po tych słowach wyszczerzyłam się jak głupia i czekałam na odpowiedź, niestety długo nie czekałam
-Zaśpiewam jeśli dostanę buziaka w policzek.-uśmiechnął się tak że moje serce szybciej biło i zwróciłam uwagę na jego słodkie dołeczki w które zaraz dźgnełam go palcem.
-Ani mi,się śni Haroldzie- pokazałam mu język i próbowałam wstać ale złapał mnie w talii i upadłam na jego kolana.
-Teraz nie masz wyjścia Rose.
-No dobra, ale się nie nakręcaj-dałam mu buziaka a ten jak opętany zaczął krzyczeć
-Proszę państwa jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie właśnie dostałem buziaka od anioła.
-Zamknij się Harry-zaczęłam go łaskotać co okazało się jego słabością niestety nie pozostał dłużny i po chwili oboje się śmialiśmy się jak opętani. Do końca lotu siedzieliśmyjuż spokojnie tylko rozmawiając. Nie całą godzinę przed lądowaniem jego głowa wylądowała na moich kolanach, już miałam coś powiedzieć ale zobaczyłam że tak pięknie wygląda kiedy śpi. Swoje palce zatopiłam w jego lokach i bawiłam się nimi co widać mu się podobało bo się uśmiechnął. Przestałam kiedy wylądowaliśmy.
-Ej, czemu przestałaś to było takie miłe.-powiedział siadając.
-Przepraszam ale już wylądowaliśmy-zebraliśmy się przy wyjściu i nagle zobaczyłam jak Jane biegnie do nie znanej mi dziewczyny ale grzecznie powędrowałam za nią chwilę wcześniej żegnając się z Hazza.
-Cieszę się że cię widzę. Stęskniłam się za tobą.
-Ja za tobą też. A kto to??
-Moja przyjaciółka Rose. Rose poznaj moją kuzynkę Alison. Mam nadzieję że.nie jesteś zła ale chciałam się z nią zobaczyć a też przyjechała na koncert.
-Nie pewnie że nie cieszę się że mogę ją poznać. A teraz jedźmy do hotelu.- po tych słowach ruszyły za mną posłusznie i wgramoliły się do samochodu. Cały czas nawijałay jak szalone a ja bardzo chciałam więcej dowiedzieć się o Alison, ponieważ wydaję się naprawdę ciekawą osobą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz