3.28.2014
Rozdział 8
-Niall błagam cię, powiedz o co chodzi-powiedziałem to po tym jak wyszliśmy na zewnątrz hotelu. Teraz dla mnie nie liczyło się to że jest 4 rano, tylko to że mamy mówić o Rose... Jeszcze nigdy nie przejmowałem się tak żadna dziewczyną. Co się że mną dzieję??
-Słuchaj gadałem z nią na imprezie i powiedziała że podobasz się jej. Ale ona uważa że skoro jesteś gwiazdą to ona będzie jedną z wielu,więc ona nie powie ci tego.
-Ale co tobie do tego Niall?? Podoba ci się Rose, czy mówisz mi to tak poprostu??
-Harry, wszyscy wiemy jaki jesteś. Dziewczyny zmieniasz szybko, a ona niczym nie zawiniła. Więc albo potraktuj ją poważnie albo sobie to daruj.okej??
-Okej. Dzięki że mi powiedziałeś, ale ona wydaje się inna. Z nią chętniej rozmawiam i spędzam czas, uśmiecham się kiedy dostaję od niej esemesa i słucham jej Niall. Nie wiem co się ze mną dzieję.
-Czyżby nasz niedostępny pan Harold Styles zakochał się w zwykłej dziewczynie??
-Ona nie jest zwykłą dziewczyną. Ona jest niezwykła i jest w niej coś co mnie przyciąga.
-Oj Harry, chyba w końcu wiesz co to miłość.
-Zobaczymy. A teraz wracajmy pora się zdrzemnąć chociaż na chwilę
-Jestem za.-szliśmy tak w zupełnej ciszy, a ja pogrążony we własnych myślach. Polożyłem się na łóżku, ale nie mogłem zasnąć. Cały czas myślałem o tym co powiedział mi Niall. Ona była inna, nie zależało jej na moich pieniądzach i nie widziała we mnie członka Onedirection. Ona widzi prawdziwego mnie. Przy niej szczerze się uśmiecham i nikogo nie udaję. Moje przemyślania przerwał dźwięk smsa. Kiedy zobaczyłem kto napisał szczerzyłem się jak głupi do małego ekranika.
Przepraszam jeśli cię obudziłam,ale nie mogę zasnąć. Pójdziesz ze mną na śniadanie?? Bo jest już po 9~R ;-)
Pewnie że tak przebiorę się i pójdziemy okej??~H :-)
Miałem nadzieję że nie zmieni ona zdania. Cieszyłem się że spędze z nią trochę czasu sam.
Okej. Spotkajmy się przed windą~R ;-)
Przebrałem się i gotowy czekałem na nią. Nagle drzwi od jej pokoju się otworzyły i widziałem jak ta piękna dziewczyna wychodzi z pokoju. Dzisiaj ubrała dżinsy białą bluzkę i sweter granatowo biały. Wyglądała pięknie. Nie malowała się a włosy rozpuściła.Nie wiem co ona miała w sobię takiego pięknego.
-Wyglądasz pięknie.
-yyy. dzięki Harry.-przywitała mnie buziakiem w policzek a po chwili już siedzieliśmy jedzac śniadanie.
-to co?? będziesz zarywać do Nialla??
-nie, nie bardzo mi się podoba jest okej jako kumpel ale nie mój typ.
-o to jaki jest twój typ?
-wolę zabawnych,miłych,żywych i troche bardziej odważnych a przede wszystkim pewnych siebie. Niall boi się przyznać że czuję coś do Alison a powinien bo ona tez coś czuję. Troche to dziwne nie uwarzasz? Widzieli się pierwszy raz a juz coś czują.
-Tak,troche dziwne. Nie rozumiem tego w takim razię to jest od pierwszego wejrzenia.
-Też chcialabym tak znaleźć kogoś, ale spójrz na mnie nikt się mna nie interesuję-czemu ma tak nisko samoocenę, przeciez jest piękna-You don't know you beautifull. If only you saw what i can see.
-Harry co ty robisz?
-Śpiewam taka jest prawda Rose pogódź się z nią.
-Harry to raczej będzie oceniać osoba której na mnie będzie zależeć.
-Ja pierdole dziewczyno weź się ogarnij zachowujesz sie jak dziecko. Ty tak mówiąc wymuszasz by ktoś ci powiedział że to nie prawda.Jestes idiotką i myślisz że coś tym zyskasz? Jesteś żałosna.
-To już twoje popieprzone domysły Harry, ale dzieki że za taka osobę mnie masz nie wiesz jak to boli.-w jej oczach zobaczyłem łzy.
-Rose przepraszam nie o to mi chodziło
-Zostaw mnie w spokoju, nawet się do mnie nie odzywaj ani nie zbliżaj Harry poprostu mnie zostaw.-wstała i poszła na góre jak mogłem zrobić coś takiego,nie chciałem by płakała ale to samo wyszło przecież mi na niej zalezy czy ona tego nie widzi??
~~~~~~~Oczami Rose~~~~~~~~
Wbiegłam na górę.Jak mógł o mnie tak powiedzieć. Zalezy mi na nim ale na razie nie chce go widzieć od niego te słowa bolą bardziej niż myśli.Kurwa Rose ogarnij się to tylko chłopak.Co z tego że sie w nim zakochałam.Weszłam do pokoju i przywitałam sie z dziewczynami.
-Hej dziewczyny
-Hej Rose idziesz z nami na śniadanie??
-Nie własnie jadłam-próbowałam nie pokazywać że przed chwilą płakałam.
-Okej to my tu przyjdziemy po sniadaniu,pa-kiedy wyszły ja skierowałam sie na balkon dzięki bogu że balkon mój i chłopaków rozdzielały ściany nie chciałabym by któr mnie teraz widział.Zasunełam za soba szklane drzwi i usiadlam w rogu po chwili łzy same zaczeły mi lecieć kiedy tylko przypomniałam sobie sene która rozegrała się przed 10 minutami.Nie wiem ile tam siedziałam ale napewno jakiś czas nagle zza ściany wyjrzała głowa Liama.
-Hej Rose...Czemu płaczesz co jest??
-Nie ważne Liam błagam zostaw mnie w spokoju
-Nie puki nie powiesz o co chodzi
-Harry powiedział że jestem żałosna i jestem idiotka a mi na nim zalezy Liam, i to strasznie z jego strony zabolało
-Ja pierdole co za debil poczekaj zaraz do ciebie przyjdę okej?
-Nie Liam wolę posiedzieć sama.
-Okej ale jak będziesz czekoś potrzebować bede za ścianą.-po chwili usłyszałam trzaskanie drzwi za ścianą i nie wiele potem krzyki Liama dopiero potem zdałam sobię sprawę na kogo krzyczy więc schowała sie w pokoju ze słuchawkami na uszach ale i tak słyszałam ich kłótnie.
-Czy cie Hazza popierdoliło
-A ciebie co kurwa ugryzło co??
-Imie Rose ci coś mówi??
-Tak i co z tego?
-Siedziala przez pół godziny na balkonie w kącie placząc przez takiego debila jak ty, jak mogłes ją tak wogólę nazwać...Chociaż wiesz? Nie chce twoich wyjaśnien jeśli będziesz dalej niszczył jej życie przeniesiemy sie do innego hotelu rozumiesz??
-Tak-warknął Harry i potem słyszałam trzaski drzwi. Kątem oka spojrzałam w stronę balkonu i ujrzałam tam głowę loczka który kiedy znalazł moja drobną postać skulona na łóżku w jego oczach widziałam...Smutek??Czyżby wielki Harold Styles żałował? Po chwili przechodził ze swojego balkonu na mój i wszedł do pokoju.
-Rose ja...
-Wyjdź z tąd Harry
-Daj mi wyjasnić ja nie...
-Nie Harry nie dam ci niszczyć mojego życia ty je rujnujesz nie chce cierpieć.
-Ale Rose
-Nie rozumiesz Harry zależy mi na tobie...Ale ty mnie ranisz i nie potrafie sobie dac z tym rady wybacz
-Rose ja nie wiedzialem...
-Nie Harry!! proszę cię wyjdź-wiedziałam że łzy znów spływaja po moim policzku ale to ylo jedyne wyjście
-Nie Rose wysłuhaj mnie mi tez na tobie zalezy nie pozwolę bys więcej przeze mnie płakała wiem że zachowałem sie szczeniacko i nie chcialem cie ranić zalezy mi na tobie-podszedł do mnie i mnie przytulił i wtedy rozkleiłam sie do końca
-Ale Harry ty nie możesz być ze mną co z twoją wytwórnia.Oni tego nie poprą
-Pierdole to mam prawo być szczęsliwy a to ty dajesz mi szczęście błagam nie odchodź
-Nie odejde Harry...
-Kocham cie Rose.chcesz zostać moją dziewczyną??-moja odpowiedzia był jedynie pocałunek który był wspaniały
-Tak Harry. Też cie kocham.-wspaniałe zakończenie mimo że to dopiero początek dnia z pokoju wyszliśmy trzymając sie za ręce i tak zeszliśmy na dół gdzie wszyscy jedli śniadanie.
3.14.2014
Rozdział 7
~~~~~~~~~Oczami Nialla~~~~~~~~~
Kiedy tak staliśmy pod klubem, jakaś dziewczyna podeszła do Harrego i przywitała się z nim buziakiem w policzek. A inna do Liama i powtórzyła czynność poprzedniczki. Po chwili wiedziałem dlaczego...
-Hej Niall-podeszła do mnie Rose i mnie pprzytuliła. Byłem ostatnią osobą z którą dziewczyny się witały. Kiedy się cofneły objęły koleżankę na którą już wcześniej zwróciłem uwagę. Nagle ciszę przerwał głos Rose.
-Chłopaki to moja koleżanka,a kuzynka Jane. Ma na imię Alison.
-Hej-powiedziała swoim melodyjnym głosem.
-Część ja jestem Niall a to...
-Wiem kim jesteście. My wszystkie uwielbiamy waszą muzykę.
-Ej możemy dokończyć rozmowę w środku?? Chcę zacząć się bawić-no tak Zayna nic nie powstrzyma przed dobrą zabawą i alkocholem.
-To co którego z nas lubisz najbardziej??-spytał Lou.
-Nialla, ale ty jesteś moim drugim z kolei ulubieńcem.
-A mnie nikt nie lubi-powiedział Hazza udając smutek, na co Rose się zaśmiala, i szepcząc mu coś do ucha wyciągnęła go na parkiet. Po chwili można było obserwować jak tańczą,śmieją się i wygłupiają. Zazdrościłem im tego że pomimo że nie są ze sobą to dobrze się wspólnie bawią. Ja boję się zbliżyć do Alison,jej piękne brązowe włosy,szczupła sylwetka i piękne lekko zaróżowionę usta przyciągały uwagę, ale to jej charakter najbardziej mnie intrygował. Pogadaliśmy jeszczę chwilę, i zebrałem odwagę by w końcu się jej zapytać.
-Masz może ochotę zatańczyć??-spuściłen oczy i nerwowo ręką bawiłem się szklanką na stolę.
-Pewnie że chcę-moja radość była nie do opisania-Nialler??
-O co chodzi??
-Czy ty mnie nie lubisz albo się boisz?
-Nie... Skąd ten pomysł??
-Bo kiedy ja na ciebie patrzę, omijasz mój wzrok i zaczynasz sie denerwować.
-To nie powód... To dlatego że mi się tak jakby...-i w tym momencie Alison przeszła do Harrego, a ja tańczyłem z Rose.
-Niall, co jest??
-Nic, wszystko dobrze.
-Niall nie znam cię długo,ale nie umiesz kłamać-kurwa ma mnie,ale co ja poradzę??
-Bo właśnie miałem powiedzieć Alisonże mi się podoba, ale Hazz podmienił partnerki. A co z tobą??
-Mi się podoba Harry, ale ja mu tego nie powiem. To wielki Harry Styles, może mieć każdą, a ja?? Jestem tylko jedną z wielu uwielbiających go nastolatek. Nic na to nie poradzę. Ale ty powinieneś jej powiedzieć, napewno cię nie wyśmieje.-jej słowa były dla mnie ważne,ale nie wierzę w to co powiedziała. Boję się że Harry ją zrani,ale ja mu to powiem. Niech uważa na to co robi, bo dziewczynysą delikatne. Razem z Rose wróciłem do stolika.
-Dziękuje za to że ze mną o tym porozmawiałaś. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
-Spokojnie Nialler. Jak będziesz mieć jakieś problemy, przyjdź do mnie, zawsze cię wysłucham.
***godzinę później***
-Dobra pora się zbierać-powiedział Louis zwracając się do nas-podnieście swoje "zwłoki" i ruchy do taksówki-kiedy wszyscy tam byliśmy pogrążyliśmy się w rozmowie. Jak dojechaliśmy na miejsce wyszliśmy,i poczułem jak moją twarz owiewa chłód.
-Alison możemy pogadać??
-pewnie o co chodzi??-powiedziała oddalając się od reszty która już wchodziła do holu hotelu.
-Bo tam w klubie chciałem ci powiedzieć że...podobasz mi się Alison
-Niall,ja...nie wiem co powiedzieć-przytuliła mnie i po chwili znaleźliśmy się pod drzwiami od jej pokoju. Pocałowała mnie w policzek-dziękuje Niall,za wszystko i dobranoc.-kiedy wszedłem do pokoju musiałem znaleźć Hazze.
-Harry słuchaj nie wiem czy wiesz, ale musimy poważnie pogadać. Na osobności.
-Niall o co chodzi?? Nie często bywasz tak poważny...
-Chodzi o Rose...
3.12.2014
Rozdział 6
Kiedy dojechaliśmy pod hotel ja nawet tego nie zauważyłem, gdyż moje myśli krążyły cały czas wokół Rose. Jest niesamowita jej zielone oczy z odrobiną szarego wyglądają pięknie i lekko zaróżowione usta które tak pięknie wyglądają gdy się uśmiecha. Z transu wyrwał mnie Niall
-Te zamyślony jesteśmy już pod hotelem więc rusz swoje 4 litery i choć.-posłuszniewykonałem rozkaz i dalej pogrążony w swoich myślach nawet nie wiedziałem że już stoję przy recepcji.
-Dzień dobry mamy rezerwację pokoi dla One Direction
-Tak oczywiście niestety między dwoma pokojami jest przerwa ponieważ tamten pokój jest zajęty. Chyba że panowie dogadają się z tamtymi,lokatorkami to nie ma problemu.
-Oczywiście załatwimy to od razu-wyrwał się do windy Louis.
-Niestety jest problem ponieważ panie jeszcze nie przyjechały, ale poinformuje jak się zjawią.
-Dobrze dziękujemy i życzymy miłego dnia-rzucił na odchodne Liam i poszliśmy w,kierunku windy która miała nas zawieźć w górę na nasze i "ich" piętro. Kiedy wszedłem do pokoju zauważyłem 3 łóżka
-Super,to z kim będę dzielił pokój??
-Tym razem z Niallerem i Liamem.
-Spoko mi pasuje, ale zajmuję środkowe łóżko.-po tych słowach walnąłem się na nie i postanowiłem napisać do Rose.
Hej. Ja już na miejscu, a co ty porabiasz?? ~ H :-)
Nie musiałem długo czekać na odpowiedź więc mimowolnie uśmiechnąłem się do ekranu.
Okej. Właśnie jestem w recepcji i odbieram kluczyki. A ty co porabiasz leniuchu??~R ;-)
No tak ja niby leniuchem jak pomyśle że jeszcze będę musiał zauroczyć te dziewczyny z pokoju obok to robiło mi się słabo, ale wystarczyło żebym pomyślał o Rose i wszystko było w porządku.
A myślę o tym co dzisiaj porobić. Masz jakiś pomysł??~H :-)
A wiesz że mam?? Może wiesz gdzie tu jest jakiś fajny klub??~R ;-)
Wiem. To spotkajmy się przed 8ball o 19. I trochę się zabawimy.~H :-)
Miałem nadzieję że zgodzi się pójść bo chciałem zobaczyć ją jeszcze raz.
Pewnie. Wezmę dziewczyny i tam się spotkamy Do zobaczenia.~R :-*
-Dobra chłopaki idziemy dzisiaj o 19 do 8ball. Więc ubierzcie się ładnie.-miałem nadzieję że podzielą mój entuzjazm i nie pomyliłem się wszyscy zadowoleni siedzieliśmy w swoich pokojach. Nagle z zza ściany za którą miały mieszkać jakieś dziewczyny słychać było śmiechy i śpiewy co najlepsze to były nasze piosenki. Postanowiłem z Liamem sprawdzić o co chodzi. Ja bez ceregieli otworzyłem drzwi i wszedłem do środka tam na środku pokoju były 3 dziewczyny jedna ubrana w krótszą bluzkę odkrywającą lekko brzuch i krótkich szortach inna latała po pokoju normalnie ubrana z kanapkami w rękach niczym Nialler a trzecia miała pomarańczową prześwitującą bluzkę i majtki czarne koronkowe mrauuu. To się nazywa zrobić dobre wrażenie nagle dwie z nich się odwróciły tylko ta z kanapkami zniknęła chyba w toalecie i zdębiałem to była Rose. Ta w majtkach to ona.
-No, widzę że można tu spotkać ciekawe widoki.
-Spadaj Hazz-powiedziała pokazując mi język i się odwracając tyłem do mnie
-Jak stoisz tyłem w bieliźnie to ci nie pomaga wciąż widzę twoją figurę.-podszedłem do niej i szepnąłem jej do ucha-ale tyłek to masz całkiem niezły
-Hazz czy ty mnie śledzisz?? I odczep się od mojego tyłka.
-To ty przyszłaś do hotelu po mnie więc to ty śledzisz mnie.
-Oj idź sobie spotkamy się potem
-Okej, okej ale tańca ci nie odpuszczę.
-Idź sobie.-po tych słowach zamknęła za nami drzwi. Była 19 a my staliśmy pod klubem wybrałem białą bluzkę granatową marynarkę i czarne spodnie okazało się że prawidłowo ona miała czarną bluzkę białe spodnie i granatowe buty na obcasie. Wyglądała bosko. A Niall stał jak zaczarowany wpatrzony w tą 3, w sumie sam byłem ciekaw jak się nazywa ale w krótce się dowiemy.
Rozdział 5
---------------Oczami Rose----------------
Obudziły mnie promienie słoneczne wdzierajace się przez zasłony do mojego pokoju. Poczułam zapach czekolady i natychmiast wstałam i się ogarnelam. Postanowiłam włożyć ciemne dżinsy i pomarańczową,lekko prześwitującą bluzkę, do tego cieliste buty na obcasie. Tak ubrana upewniłam się że wszystko zabrałam i zeszłam razem z walizką na dół. Tam poczułam silniejszy zapach czekolady...
-O już wstałaś myślałam że zaraz będę musiała cię budzić. Przygotowałam nam na drogę prowiant i gorącą czekoladę.-kiedy spojrzałam na mniejszych rozmiarów torbę przeraziłam się ilością kanapek i bułek tam napakowanych.
-Czy ty załatwiłaś prowiant dla całej armii??
-Nie, a teraz ruchy taksówka na nas czeka.-w pośpiechu zabrałyśmy walizki i torbę z jedzeniem zapakowałyśmy do bagażnika same wpakowałyśmy się na tył samochodu i odjechałyśmy spod domu. Droga na lotnisko minęła strasznie szybko i na wygłupach. Wyciągnełyśmy swoje rzeczy uregulowałyśmy rachunek i ruszyłyśmy przed siebie. Kiedy znalazłyśmy się w samolocie wzięłam słuchawki,i słuchałam coveru nagranego przez Harrego i Eda Sherana. W pewnym momencie poczułam że osoba obok mnie strasznie się kręci więc zamierzałam upomnieć kochaną Jane.
-Możesz przestać się wiercić?? Bo dostaję od ciebie łokciem.
-Przepraszam piekna, nie chciałem-po tych słowach odwruciłam się do osoby obok i ujrzałam burzę loków i te piękne szmaragdowe oczy.
-Czy ty mnie śledzisz??
-Nie, a chciałabyś?? Mogę to zmienić
-Nie dzięki, ale skoro już tu jesteś to możesz dla mnie zaśpiewać-po tych słowach wyszczerzyłam się jak głupia i czekałam na odpowiedź, niestety długo nie czekałam
-Zaśpiewam jeśli dostanę buziaka w policzek.-uśmiechnął się tak że moje serce szybciej biło i zwróciłam uwagę na jego słodkie dołeczki w które zaraz dźgnełam go palcem.
-Ani mi,się śni Haroldzie- pokazałam mu język i próbowałam wstać ale złapał mnie w talii i upadłam na jego kolana.
-Teraz nie masz wyjścia Rose.
-No dobra, ale się nie nakręcaj-dałam mu buziaka a ten jak opętany zaczął krzyczeć
-Proszę państwa jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie właśnie dostałem buziaka od anioła.
-Zamknij się Harry-zaczęłam go łaskotać co okazało się jego słabością niestety nie pozostał dłużny i po chwili oboje się śmialiśmy się jak opętani. Do końca lotu siedzieliśmyjuż spokojnie tylko rozmawiając. Nie całą godzinę przed lądowaniem jego głowa wylądowała na moich kolanach, już miałam coś powiedzieć ale zobaczyłam że tak pięknie wygląda kiedy śpi. Swoje palce zatopiłam w jego lokach i bawiłam się nimi co widać mu się podobało bo się uśmiechnął. Przestałam kiedy wylądowaliśmy.
-Ej, czemu przestałaś to było takie miłe.-powiedział siadając.
-Przepraszam ale już wylądowaliśmy-zebraliśmy się przy wyjściu i nagle zobaczyłam jak Jane biegnie do nie znanej mi dziewczyny ale grzecznie powędrowałam za nią chwilę wcześniej żegnając się z Hazza.
-Cieszę się że cię widzę. Stęskniłam się za tobą.
-Ja za tobą też. A kto to??
-Moja przyjaciółka Rose. Rose poznaj moją kuzynkę Alison. Mam nadzieję że.nie jesteś zła ale chciałam się z nią zobaczyć a też przyjechała na koncert.
-Nie pewnie że nie cieszę się że mogę ją poznać. A teraz jedźmy do hotelu.- po tych słowach ruszyły za mną posłusznie i wgramoliły się do samochodu. Cały czas nawijałay jak szalone a ja bardzo chciałam więcej dowiedzieć się o Alison, ponieważ wydaję się naprawdę ciekawą osobą...
3.03.2014
Rozdział 4
-Rose!!co to ma być??-mówiła pokazując mi Twittera z wzrokiem jakby zaraz miała mnie zabić
-To ty w roli ośmiornicy
-Zabiję cię-powiedziała idąc w moją stronę.
-No widzisz jest problem... Najpierw musiałabyś mnie złapać.-powiedziałam uciekając z domu i zaczęłam biec śmiejąc się ponieważ wyobraziłam sobie jak to musi wyglądać dla przypadkowych przechodniów których mijałyśmy po drodze.
-I tak cię dorwę,zobaczysz.
-Najpierw mnie złapać musisz co wydaje się być większym problemem dla ciebie.Poza tym nic strasznego się nie stało więc nie panikuj.
-Oprócz tego że na Twitterze jest podpis pod moim zdjęciem że jestem ośmiornicą.
Ta sytuacja była dla mnie bardzo zabawna. Biegałyśmy tak póki ja już nie byłam w stanie od bolącego brzucha i załzawionych oczu ze śmiechu, więc padłam na pobliską trawę się śmiejąc.
-Co cie tak bawi??-mówiła Jane kiedy do mnie dobiegła
-Nie pytaj dobrze wiesz że chodzi o ciebie
-Przestań to nie jest śmieszne-powiedziała ze spokojem lecz po chwili wybuchła nie pohamowanym śmiechem.
-A tobie co się stało.
-Właśnie wyobraziłam sobie minę One Direction gdyby zobaczyli to zdjęcie-na te słowa mój napad śmiechu powrócił.
Dni mijały nam leniwie, wciąż to samo: jadłyśmy śniadanie,biegałyśmy, oglądałyśmy filmy, śmiałyśmy się a wieczorami chodziłyśmy do parku co któryś dzień widząc tam tę grupkę osób. W końcu postanowiłam przerwać rutynę...
-Chodź ostatni raz przejdziemy się po parku i jutro już wyjedziemy na koncert One Direction.
-Dobrze ale czemu tydzień przed??
-Możemy spróbować wbić się na scenę i udawać że śpiewamy przed publiką...
-Jednak uważam że cię pojebało Rose, ale dobra niech ci będzie.
Kiedy poszłyśmy do parku moją uwagę znów przykuła tamta grupka która teraz szła naprzeciw nas...Kiedy się mijaliśmy ramieniem otarłam się o chłopaka o pięknych zielonych tęczówkach i chyba tym sobie zawiniłam, gdyż ta chwila nie uwagi wystarczyła by moja kochana Jane wpadła do stawu na środku parku bo jakiś debil biegnąc przez park ją popchnął.Gdyby nie ten chłopak w którego ochach zatonęłam ja również, ale ku mojemu zdziwieniu złapał mnie.
-Jane!!Trzymaj się misia zaraz cię wydostanę-po tych słowach usłyszałam plusk w wodzie a uścisk wokół mnie się zacisnął...-Co się dzieje??
-To Liam skoczył pomóc twojej przyjaciółce
-To dobrze że ktoś jej pomoże... Tak wogulę Rose jestem...
-Wiem jak się nazywasz Nialler mówił że spotkał cię na lotnisku.
-Skąd możecie wiedzieć że akurat mnie??
-Bo cię rozpoznał,i nam opowiadał że jesteś sympatyczna-mówił to dość głośno ale ostatni fragment wyszeptał mi do ucha-ale nie mówił że urocza i taka piękna
Po tych słowach zauważyłam że Jane już wyszła z wody, więc podbiegłam do niej i chciałam zabrać ją do domu kiedy chłopaki powiedzieli że zapraszają nas do siebie... I wtedy się zaczęło.
-No nie daj się prosić Rose...-mówiła Jane ze zbitą miną psiaka ale to nie na nią zwróciłam uwagę tylko na zielonookiego.
-Nie i koniec chodź do domu...
-Nie puki nie powiesz mi czemu nie chcesz do nich iść
-Bo jutro o 6 mamy samolot a się nawet nie spakowałyśmy...Dlatego.
-O boże zapomniałam. Sorki chłopaki ale my już lecimy
-Spoko my też jutro wyjeżdżamy więc w sumie przypomniałyście nam o naszym wylocie.
Nie wiem co ale Jane szepnęła coś Liamowi na ucho i tyle by było kiedy wróciłyśmy spakowałyśmy się i wymyłyśmy poszłam do pokoju i w końcu odpłynęłam z myślą o tych szmaragdowych oczach...