Na początku mojego 10 rozdziału chcę podziękować mojej przyjaciółce Weronice że czyta moje wypociny i to dzięki niej zaczęłam to pisać...To ona jest moją inspiracją...Dziękuje ci Moja Księżniczko za to że jesteś...
~~~~~~~Oczami Jane~~~~~~~
Kiedy otworzyłam oczy zobaczyłam wpatrzone we mnie czekoladowe spojrzenie należące do mulata.
-Coś się stało?
-Nie nic ale tak spokojnie wyglądasz gdy śpisz, a jak się budzisz już nie jesteś taka spokojna i niewinna.-powiedział puszczając do mnie oczko na co ja tylko przewróciłam oczami.Kiedy przygryzł swoją wargę miałam ochotę się w nią wpić z wielką żarliwością na myśl o tym ja oblizałam swoją.-czy ty mnie prowokujesz?
-Co o co chodzi?
-Bo oblizałaś wargę patrząc się prosto na mnie.
-Zamyśliłam się po prostu nie dopowiadaj sobie różnych dziwnych rzeczy.
-Oj żebyś wiedziała co ja sobie wyobrażam, posuń się mam dość siedzenia na podłodzę.
-Dobra i tak muszę iść do siebie ogarnąć się.
-Przyjdę do ciebie kiedy też się ogarnę.
-Po co?
-Żeby nie budzić tych tu.
-Okej to jak się ogarniesz to przyjdź-wyszłam z pokoju i poszłam do swojego.Kiedy zamknęłam drzwi oparłam się o nie... Kurde co ja mam teraz zrobić podoba mi się Liam ale Zayn nie jest mi obojętny.Wzięłam z walizki krótkie granatowe spodenki i białą bluzkę i poszłam do łazienki.Kiedy weszłam pod prysznic zrelaksowałam się czując przyjemne uczucie na plecach, kiedy wyszłam włosy zostawiłam rozpuszczone i przebrałam się. Nie przepadałam za makijażem nie jestem jedną z tych które wolą nakładać tonę tapety.
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Zayna leżącego na moim łóżku w dżinsach czarnej bluzce i dżinsowej kurtce wyglądał niesamowicie
-O jednak postanowiłaś wyjść.
-Długo już tu siedzisz?
-Nie niedawno przyszedłem spokojnie.
-Okej, to co robimy?? Tamci jeszcze śpią.
-Zauważyłem że Harrego i Rose nie ma w pokoju wiesz może gdzie poszli?
-Nie mam pojęcia bo wiesz może cię zaskoczę ale spałam
-No fakt jak mogłem to przegapić
-Nie martw...-w tym momencie do pokoju weszła roześmiana Rose i Harry trzymając się za ręce
-O hej Zayn, hej Jane co tam u was?
-A w porządku, gdzie byliście?
-W aptece po tabletki na ból głowy
-A to spoko to co teraz robimy??
-Pora obudzić resztę-krzyknęłam radośnie podrywając się ze swojego łóżka i biegnąc do drugiego pokoju.Wzięłam szklankę i nalałam tam wody kiedy reszta poszła w moje ślady każdy stanął przy jakiejś osobie i oblał ją wodą.
-Co do kurwy...-wrzasnął Liam podrywając się z ziemi kiedy go oblałam-to teraz pożałujesz że to zrobiłaś Jane.Jak szybko biegasz?
-A co to ma do rzeczy??
-Dużo tak więc ponawiam swoje pytanie, jak szybko biegasz??
-Średnio.
-To radzę ci już uciekać-nim się spostrzegłam Liam już mnie gonił pogonił mnie aż do drugiego pokoju gdzie schowałam się do według mnie bezpiecznej łazienki. I to był błąd Liam wbiegł tam za mną i wchodząc ze mną na rękach pod prysznic odkręcił wodę co spotkało się z moim natychmiastowym krzykiem
-Liam oszalałeś??
-Ostrzegałem cię grzecznie, to twoja wina że nie uciekłaś
-Jestem przez ciebie cała mokra
-Ciekawe... No cóż oboje jesteśmy więc spoko.
-Dobra puść mnie-kiedy postawił mnie na ziemi przyparł mnie do ściany
-Walić to nie mam nic do stracenia-po tych słowach wpił się w moje usta, jego ręce powędrowały na moją talię przysuwając mnie do niego tak że moje ręce wylądowały na jego torsie. To było takie niespodziewane, tym pocałunkiem tak jakby oddawał swoje emocję czułość,namiętność i frustrację oraz strach. Tych dwóch ostatnich wogóle nie rozumiałam. -przepraszam nie wiem czemu to zrobiłem-i wyszedł zostawiając mnie pod prysznicem w osłupieniu. Pocałował mnie i mnie się to podobało a on mnie przeprasza? O co tu kurwa chodzi?? Nie rozumiem go no ale co ja mogę,poszłam do pokoju wzięłam rzeczy i poszłam się przebrać kiedy wyszłam zobaczyłam go na łóżku więc usiadłam na przeciwko niego
-Liam spójrz na mnie proszę -moje słowa spotkały się z ciszą i brakiem reakcji podniosłam więc jego twarz łapiąc ją w dwie ręce-czemu mnie za to przeprosiłeś?? I czemu mnie tam zostawiłeś nawet nie wiesz jakie teraz jest to dla mnie dziwne i nie zrozumiałe.
-Myślałem że będziesz na mnie wściekła za to co zrobiłem i czuję się głupio bo jesteśmy kolegami i nie powinniśmy robić czegoś takiego
-Liam, to było niesamowite takie delikatne czułe a zarazem namiętne i szczerze podobało mi się-tym razem to ja opuściłam głowę w dół bo byłam pewna że się rumienie.
-Serio?? Ej Jane czemu się wstydzisz?
-Bo jeszcze nigdy się z czymś takim nie spotkałam, i tak serio jesteś niesamowity.
-Miło wiedzieć, ale wiesz... To nie skończy się tak jak u Harrego i Rose, za krótko cię znam a nie chcę angażować się w coś i potem cierpieć
-Rozumiem cię ja sama bym nie chciała
-Dobrze, chodźmy zanim zaczną krzyczeć albo co nie chcę się z nimi użerać
-Okej to chodź już-wstałam i otępiała poszłam za nim. Pocałował mnie do cholery, a teraz mówi że nie chcę się wiązać?? Ja pierdolę o co tu kurwa chodzi, niech mi nie miesza w głowię.
4.18.2014
Rozdział 9
~~~~~~~Oczami Harrego~~~~~~~
Boże czy to prawda?? Ona naprawdę się zgodziła? Nie wierzę ale teraz muszę się zastanowić co zrobię z wytwórnią, przecież oni mnie zabiją...Jestem ciekaw czy Rose wytrzyma te wszystkie moje humorki dotyczące bliskości i podobnych do tego rzeczy.Jest delikatną i niewinna dziewczyną i nie mogę patrzeć jak płaczę a mimo to ją skrzywdziłem...Co jest ze mną....Nigdy nie przejmowałem się żadną dziewczyną.Moje myśli przerwała dziewczyna której poświęcam tyle myśli.
-Harry, czy ty mnie wogóle słuchasz??
-Przepraszam zamyśliłem się,a o co chodzi??
-Jesteśmy już na dole i pytałam czy się gdzieś przejdziemy.
-Przykro mi skarbie, ale z chłopakami po śniadaniu jedziemy na próby przed koncertem.
-Okej, to może przejdę się gdzieś z dziewczynami.
-Ale myśleliśmy że pojedziecie z nami...
-Oj Harry nie smuć się tak będzie dobrze,pojedziemy z wami
-To super a teraz chodźmy do reszty bo mnie zabiją jak się spóźnię.-doszliśmy do stolika i spotkaliśmy się ze zdziwionymi spojrzeniami-o co wam chodzi??
-Czy wy jesteście razem??
-Skąd ten pomysł??
-Harry trzymasz Rose za rękę-powiedziała Jane prawie się śmiejąc
-Fakt-powiedziałem się rumieniąc-dobra zbierajmy się bo Paul nie wybaczy nam jeśli się spóźnimy-wszyscy natychmiast wstali od stołu i ruszyliśmy do busa.Rose usiadła koło mnie,Jane koło Liama a Alison obok Nialla. Zastanawiało mnie kiedy reszta dziewczyn będzie z którymś z nich. Niallowi na pewno podoba się Alison, ale Jane wpadła w oko Zaynowi i chyba Liamowi a nie chcę by się o nią kłócili.Kiedy dojechaliśmy na miejsce najpierw wysiedli Liam Zayn Louis i Jane potem Niall i Alison, i kiedy my mieliśmy wysiąść zatrzymałem Rose w miejscu.
-Coś się stało??
-Nie tylko chciałem się spytać czy jesteś pewna że chcesz ze mną być??- w tym momencie Louis wszedł do busa i kazał nam wyjść. poszliśmy na scenę a ja byłem lekko zdołowany. Po 2 piosenkach zeszliśmy i podeszła do mnie Rose.
-Harry co jest??
-Nic, serio wszystko jest okej
-Przecież widzę że nie, powiedz mi.
-Nic się nie stało... Muszę wracać na scenę
-Dobrze...Hazza??
-Co jest??
-Jestem pewna że chcę z tobą być...Jesteś dla mnie wszystkim-powiedziała podchodząc do mnie i mnie przytulając. Dobry humor towarzyszył mi przez cały ten czas kiedy tam byliśmy.Kiedy nadszedł koniec pojechaliśmy z powrotem do hotelu.
-To co dziewczyny robimy imprezę??
-Pewnie, jestem za-wtrąciła się szybko Jane-ale błagam wyciągnijcie z pokoju Alison bo ona chyba nie jest sobą
-Ja pójdę-zaoferował się blondyn. Wiedziałem że Alison mu się podoba ale on nie jest zbyt śmiały...
-Rose kochanie mam do ciebie sprawę
-Co się stało??
-Bo widzisz jest taka sprawa... Ale nie mów Niallowi
-Okej, a teraz mów
-Bo on jest zakochany w Alison i...
-Harry to już wiem, powiedział mi wczoraj na imprezie.
-No i uważam że trzeba mu pomóc z Alison. On nie jest zbyt śmiały...Co ty na to?
-Jestem za a teraz chodźmy się bawić jutro pomyślimy jak im pomóc.Po kilku minutach przyszedł blondyn z Alison, ładnie wyglądają razem. Impreza rozkręcała się coraz bardziej a ja pamiętałem coraz mniej przez ilość wlanego we mnie alkoholu. Rano obudziłem się z bólem głowy i kiedy próbowałem wstać poczułem ręce wokół mojego torsu, to była Rose. Tak pięknie wyglądała kiedy kilka pasemek włosów opadało jej na twarz a reszta włosów kaskadami na jej plecy. Trafiłem na anioła,kiedy odgarniałem jej włosy z twarzy delikatnie się poruszyła i otworzyła oczy.
-Auć...
-Co się stało księżniczko??
-Główka mnie boli. Ile my wczoraj wypiliśmy?
-Nie wiem ale chodź musimy znaleźć tabletki.
-Nie mają ich raczej w hotelu co równa się spacerem do apteki.
-Jeśli trzeba to trzeba byle zabić ten ból.
-Dobrze, ale daj mi się najpierw ogarnąć. Muszę iść do swojego pokoju.
-Pójdę z tobą byle ich nie obudzić.-kiedy doszliśmy do jej pokoju otworzyła walizkę i wyjęła z niej sukienkę w kolorze różu zmieszanego z brzoskwinią.
-Poczekaj chwilę pójdę się przemyć.
-Zawsze mogę iść z tobą
-Harry...Jesteś zboczony
-A mimo to mnie kochasz-puściłem do niej oczko a ona zniknęła za drzwiami łazienki.Po 10 minutach wyszła. Wyglądała pięknie.
-Teraz ty się ogarnij i idziemy.
-Okej poczekaj tutaj zaraz wracam...-po tych słowach wyszedłem i poszedłem do swojego pokoju dopiero teraz dostrzegłem że Louis i Liam leżą na łóżku Zayn na podłodze przy fotelu na którym śpi Jane, natomiast na dwóch różnych stronach kanapy Alison i Niall. Wziąłem potrzebne mi rzeczy i poszedłem się ogarnąć, po 15 minutach byłem gotowy i poszedłem po Rose.
-O nareszcie już chciałam dzwonić po policję
-Oj nie marudź już... Idziemy??
-Pewnie-złapałem jej rękę i wyszliśmy...
Boże czy to prawda?? Ona naprawdę się zgodziła? Nie wierzę ale teraz muszę się zastanowić co zrobię z wytwórnią, przecież oni mnie zabiją...Jestem ciekaw czy Rose wytrzyma te wszystkie moje humorki dotyczące bliskości i podobnych do tego rzeczy.Jest delikatną i niewinna dziewczyną i nie mogę patrzeć jak płaczę a mimo to ją skrzywdziłem...Co jest ze mną....Nigdy nie przejmowałem się żadną dziewczyną.Moje myśli przerwała dziewczyna której poświęcam tyle myśli.
-Harry, czy ty mnie wogóle słuchasz??
-Przepraszam zamyśliłem się,a o co chodzi??
-Jesteśmy już na dole i pytałam czy się gdzieś przejdziemy.
-Przykro mi skarbie, ale z chłopakami po śniadaniu jedziemy na próby przed koncertem.
-Okej, to może przejdę się gdzieś z dziewczynami.
-Ale myśleliśmy że pojedziecie z nami...
-Oj Harry nie smuć się tak będzie dobrze,pojedziemy z wami
-To super a teraz chodźmy do reszty bo mnie zabiją jak się spóźnię.-doszliśmy do stolika i spotkaliśmy się ze zdziwionymi spojrzeniami-o co wam chodzi??
-Czy wy jesteście razem??
-Skąd ten pomysł??
-Harry trzymasz Rose za rękę-powiedziała Jane prawie się śmiejąc
-Fakt-powiedziałem się rumieniąc-dobra zbierajmy się bo Paul nie wybaczy nam jeśli się spóźnimy-wszyscy natychmiast wstali od stołu i ruszyliśmy do busa.Rose usiadła koło mnie,Jane koło Liama a Alison obok Nialla. Zastanawiało mnie kiedy reszta dziewczyn będzie z którymś z nich. Niallowi na pewno podoba się Alison, ale Jane wpadła w oko Zaynowi i chyba Liamowi a nie chcę by się o nią kłócili.Kiedy dojechaliśmy na miejsce najpierw wysiedli Liam Zayn Louis i Jane potem Niall i Alison, i kiedy my mieliśmy wysiąść zatrzymałem Rose w miejscu.
-Coś się stało??
-Nie tylko chciałem się spytać czy jesteś pewna że chcesz ze mną być??- w tym momencie Louis wszedł do busa i kazał nam wyjść. poszliśmy na scenę a ja byłem lekko zdołowany. Po 2 piosenkach zeszliśmy i podeszła do mnie Rose.
-Harry co jest??
-Nic, serio wszystko jest okej
-Przecież widzę że nie, powiedz mi.
-Nic się nie stało... Muszę wracać na scenę
-Dobrze...Hazza??
-Co jest??
-Jestem pewna że chcę z tobą być...Jesteś dla mnie wszystkim-powiedziała podchodząc do mnie i mnie przytulając. Dobry humor towarzyszył mi przez cały ten czas kiedy tam byliśmy.Kiedy nadszedł koniec pojechaliśmy z powrotem do hotelu.
-To co dziewczyny robimy imprezę??
-Pewnie, jestem za-wtrąciła się szybko Jane-ale błagam wyciągnijcie z pokoju Alison bo ona chyba nie jest sobą
-Ja pójdę-zaoferował się blondyn. Wiedziałem że Alison mu się podoba ale on nie jest zbyt śmiały...
-Rose kochanie mam do ciebie sprawę
-Co się stało??
-Bo widzisz jest taka sprawa... Ale nie mów Niallowi
-Okej, a teraz mów
-Bo on jest zakochany w Alison i...
-Harry to już wiem, powiedział mi wczoraj na imprezie.
-No i uważam że trzeba mu pomóc z Alison. On nie jest zbyt śmiały...Co ty na to?
-Jestem za a teraz chodźmy się bawić jutro pomyślimy jak im pomóc.Po kilku minutach przyszedł blondyn z Alison, ładnie wyglądają razem. Impreza rozkręcała się coraz bardziej a ja pamiętałem coraz mniej przez ilość wlanego we mnie alkoholu. Rano obudziłem się z bólem głowy i kiedy próbowałem wstać poczułem ręce wokół mojego torsu, to była Rose. Tak pięknie wyglądała kiedy kilka pasemek włosów opadało jej na twarz a reszta włosów kaskadami na jej plecy. Trafiłem na anioła,kiedy odgarniałem jej włosy z twarzy delikatnie się poruszyła i otworzyła oczy.
-Auć...
-Co się stało księżniczko??
-Główka mnie boli. Ile my wczoraj wypiliśmy?
-Nie wiem ale chodź musimy znaleźć tabletki.
-Nie mają ich raczej w hotelu co równa się spacerem do apteki.
-Jeśli trzeba to trzeba byle zabić ten ból.
-Dobrze, ale daj mi się najpierw ogarnąć. Muszę iść do swojego pokoju.
-Pójdę z tobą byle ich nie obudzić.-kiedy doszliśmy do jej pokoju otworzyła walizkę i wyjęła z niej sukienkę w kolorze różu zmieszanego z brzoskwinią.
-Poczekaj chwilę pójdę się przemyć.
-Zawsze mogę iść z tobą
-Harry...Jesteś zboczony
-A mimo to mnie kochasz-puściłem do niej oczko a ona zniknęła za drzwiami łazienki.Po 10 minutach wyszła. Wyglądała pięknie.
-Teraz ty się ogarnij i idziemy.
-Okej poczekaj tutaj zaraz wracam...-po tych słowach wyszedłem i poszedłem do swojego pokoju dopiero teraz dostrzegłem że Louis i Liam leżą na łóżku Zayn na podłodze przy fotelu na którym śpi Jane, natomiast na dwóch różnych stronach kanapy Alison i Niall. Wziąłem potrzebne mi rzeczy i poszedłem się ogarnąć, po 15 minutach byłem gotowy i poszedłem po Rose.
-O nareszcie już chciałam dzwonić po policję
-Oj nie marudź już... Idziemy??
-Pewnie-złapałem jej rękę i wyszliśmy...
4.14.2014
Wiem że wiele z was spodziewa się tu nowego rozdziału ale nie wiem czy ma sens pisanie tego tylko dla może z 4 osób czuję się źle bo miałam nadzieję że chociaż trochę się wam to spodoba...Jeśli ktoś to dalej czytam błagam dajcie mi jakiś znak że mam dla kogo pisać,jakiś komentarz albo pozytywną notkę cokolwiek,smutno jest gdy nie wiesz czy ktoś to rzeczywiście czyta...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)